Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość

Trening intuicji - twojej osobistej siły - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
8 kwietnia 2026
49,99
4999 pkt
punktów Virtualo

Trening intuicji - twojej osobistej siły - ebook

Intuicja to najpotężniejszy sojusznik każdego z nas – nawet jeśli próbujemy ją zagłuszyć.

W kulturze racjonalizmu uczymy się ufać przede wszystkim liczbom i faktom, a przeczucia traktować jako niedoskonałość umysłu czy zabobon. Tymczasem dobry kontakt z własną intuicją przynosi nam nieraz lepsze rezultaty niż rachunek prawdopodobieństwa. Głos intuicji to w istocie głos naszego ciała, emocji, ukrytych pragnień i podświadomości, nieustannie przetwarzającej ogromne ilości danych, które nawet dla nas samych pozostają tajemnicą. Z tej książki dowiesz się, jak:

• wykorzystać moc intuicji do podejmowania najlepszych decyzji i pobudzenia kreatywności,

• odróżnić intuicję od lęku i wewnętrznego krytyka,

• oswoić wewnętrznych sabotażystów i wsłuchać się w swoje prawdziwe ja,

• wyciszyć szum informacyjny i odzyskać dobry kontakt z samym sobą,

• interpretować sny, sygnały z ciała, przeczucia i inne znaki,

• osiągnąć równowagę między sercem a rozumem,

• odzyskać utracone pierwotne talenty i moc kształtowania swojego życia.

Czas wpleść mądrość intuicji do swojej codzienności, swoich relacji, pasji, pracy i zdrowia. Czas przestać szukać odpowiedzi na zewnątrz, w książkach, u guru czy w opiniach innych. Wszystkie, których naprawdę potrzebujesz, już są w tobie.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Psychologia
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-68846-04-1
Rozmiar pliku: 1,8 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

Z głębi serca, w świe­tle nie­usta­ją­cego pro­wa­dze­nia mojej Duszy, dedy­kuję tę książkę moim rodzi­com, part­ne­rowi i bli­skim – przy­ja­cio­łom, któ­rych pozna­łam pod­czas swo­jej ducho­wej podróży. Jeste­ście dla mnie naj­po­tęż­niej­szą kotwicą, która uzie­mia moją Duszę, oraz tymi cudow­nymi isto­tami, które sta­nęły na mojej dro­dze i z któ­rymi wspól­nie i nie­ustan­nie wzra­stam. Wasza obec­ność, zaufa­nie i miłość są naj­czyst­szym wspar­ciem, a duchowy roz­wój to naj­pięk­niej­sza wspólna podróż.TWOJA INTUICJA JUŻ Z TOBĄ ROZMAWIA

Czy kie­dy­kol­wiek mia­łeś prze­czu­cie, które oka­zało się prawdą?

Nie trak­tuj tego pyta­nia powierz­chow­nie. Zatrzy­maj się na chwilę i naprawdę się­gnij pamię­cią w prze­szłość. Prze­nieś się w cza­sie do kon­kret­nego momentu, poczuj zapa­chy, zobacz kolory, usłysz dźwięki, które ci wtedy towa­rzy­szyły. Pozwól, by wspo­mnie­nie stało się żywe, nie­mal nama­calne.

Może cho­dziło o ofertę pracy, która na papie­rze wyglą­dała jak speł­nie­nie marzeń – świetne zarobki, pre­sti­żowe sta­no­wi­sko na ostat­nim pię­trze w lśnią­cym biu­rowcu, z któ­rego roz­ta­czał się widok na całe mia­sto. Pamię­tasz zapach nowej wykła­dziny i ste­rylny chłód szkla­nych ścian pod­czas roz­mowy kwa­li­fi­ka­cyj­nej? Pamię­tasz uprzejmy, lecz pozba­wiony cie­pła uścisk dłoni przy­szłego szefa i jego nie­ska­zi­tel­nie biały uśmiech, który jed­nak nie się­gał oczu? Twoja rodzina pękała z dumy, przy­ja­ciele gra­tu­lo­wali z lekką zazdro­ścią, a arkusz kal­ku­la­cyjny z listą „za i prze­ciw” aż krzy­czał: „Bierz to!”. A jed­nak za każ­dym razem, gdy wyobra­ża­łeś sobie sie­bie w tym szkla­nym budynku, czu­łeś deli­katny skurcz w żołądku. Jakby twoje ciało mówiło ciche, ale sta­now­cze „nie”, pod­czas gdy twój umysł i cały świat wokół dopin­go­wały cię do powie­dze­nia „tak”. To nie był lęk przed nowym wyzwa­niem. To było coś innego – głę­bo­kie poczu­cie, że to miej­sce wyssie z cie­bie życie, że sta­nie się piękną złotą klatką dla two­jej Duszy. Pamię­tasz, jak pró­bo­wa­łeś ten głos zagłu­szyć, nazy­wa­jąc go irra­cjo­nal­nym stra­chem, a jed­nak on z upo­rem powra­cał w bez­senne noce?

A może było ina­czej? Cią­gnęło cię do pod­ję­cia decy­zji, która z per­spek­tywy logiki wyda­wała się czy­stym sza­leń­stwem, aktem zawo­do­wego samo­bój­stwa. Może mia­łeś ochotę rzu­cić sta­bilną posadę, by otwo­rzyć pach­nącą świeżo palo­nym ziar­nem kawia­renkę, o któ­rej śni­łeś od lat. Albo pod wpły­wem impulsu o dru­giej w nocy pod­ją­łeś decy­zję o wybra­niu się w podróż na drugi koniec świata i ta wyprawa wywró­ciła do góry nogami twoje upo­rząd­ko­wane życie. Brak oszczęd­no­ści, brak doświad­cze­nia i brak jakie­go­kol­wiek racjo­nal­nego planu zda­wały się prze­ma­wiać prze­ciwko niej. Twoi bli­scy pukali się w czoło, przy­ja­ciele ostrze­gali, a twój wewnętrzny kry­tyk wręcz się wydzie­rał. A jed­nak w samym środku tego cha­osu, w twoim sercu, pano­wał nie­zwy­kły spo­kój. Mia­łeś nie­za­chwianą pew­ność, że to jest wła­śnie to. Poczu­cie, że po raz pierw­szy w życiu pły­niesz z prą­dem, a nie pod prąd. Że wszystko, czego potrze­bu­jesz – ludzie, zasoby i oko­licz­no­ści – pojawi się we wła­ści­wym cza­sie. I tak wła­śnie się stało.

Pomyśl teraz o ludziach w twoim życiu. Czy zda­rzyło ci się spo­tkać kogoś, kim wszy­scy byli ocza­ro­wani, osobę elo­kwentną, dow­cipną, sypiącą aneg­do­tami, powszech­nie lubianą i sza­no­waną? Kogoś, kogo wszy­scy opi­sy­wali ci w samych super­la­ty­wach: „Musisz go poznać, to wspa­niały czło­wiek!”… A jed­nak ty pod­czas uści­sku dłoni poczu­łeś dziwny chłód, jak­byś doty­kał dosko­nale wyrzeź­bio­nej, ale zim­nej postaci. W trak­cie roz­mowy, mimo że jego słowa były gład­kie i prze­ko­nu­jące, mia­łeś wra­że­nie, że patrzysz na dosko­nale ode­graną rolę. Że za fasadą uśmie­chu i pew­no­ści sie­bie kryje się coś innego. Twój umysł natych­miast ruszył z odsie­czą, szep­cząc pro­tek­cjo­nal­nie: „Prze­sa­dzasz”; „Jesteś uprze­dzony”; „Daj mu szansę, jest prze­cież taki miły”. A jed­nak twoje ciało wie­działo swoje. Wysłało ci sub­telny, nie­mal nie­do­strze­galny sygnał – poja­wiła się chęć zro­bie­nia kroku w tył, może poczu­łeś napię­cie w ramio­nach czy wewnętrzne wyco­fa­nie. Włą­czył się cichy alarm, któ­rego nie potra­fi­łeś logicz­nie uza­sad­nić. A po mie­sią­cach lub może nawet latach na jaw zaczęła wycho­dzić prawda, która potwier­dziła twoje pierw­sze, ciche odczu­cie.

To wła­śnie jest intu­icja. Ten cichy, ale upo­rczywy głos, który zna odpo­wie­dzi, zanim jesz­cze świa­domy umysł zdąży sfor­mu­ło­wać pyta­nie. To wewnętrzna mądrość, która nie opiera się na line­ar­nej ana­li­zie danych, ale na holi­stycz­nym, bły­ska­wicz­nym postrze­ga­niu rze­czy­wi­sto­ści. Nie­któ­rzy nazy­wają ją „szó­stym zmy­słem”, inni „gło­sem Duszy”, „wewnętrz­nym kom­pa­sem” albo „prze­wod­nic­twem serca”. Współ­cze­sna nauka, pró­bu­jąc uchwy­cić ten feno­men, mówi o „prze­twa­rza­niu nieświa­domym” czy „inte­li­gen­cji soma­tycz­nej”. Nie­za­leż­nie od ety­kiety intu­icja jest uni­wer­sal­nym, wro­dzo­nym darem, który wszy­scy posia­damy. To nasz naj­bar­dziej natu­ralny sys­tem nawi­ga­cji, zapro­jek­to­wany, by pro­wa­dzić nas do miejsc, ludzi, doświad­czeń i decy­zji, które są dla nas auten­tycz­nie wła­ściwe – zwłasz­cza wtedy, gdy chłodna logika i spo­łeczne ocze­ki­wa­nia pod­su­wają zupeł­nie inny kie­ru­nek.

Wyobraź sobie intu­icję jako potężną pod­ziemną rzekę, która pły­nie pod powierzch­nią two­jego świa­do­mego umy­słu. Na powierzchni czę­sto sza­leje sztorm – hura­gan myśli, ana­liz, pla­nów, zmar­twień, cudzych opi­nii i ocze­ki­wań. Wiatr logiki wieje w jedną stronę, prądy spo­łeczne pchają w drugą. Ale pod tym wszyst­kim, w głę­bo­kiej ciszy, nie­zmien­nie pły­nie rzeka two­jej wewnętrz­nej prawdy. Intu­icja nie potrze­buje fak­tów, wykre­sów ani potwier­dze­nia ze świata zewnętrz­nego. Ona po pro­stu wie. Posłu­guje się nie języ­kiem słów i argu­men­tów, ale sys­te­mem odczuć, obra­zów, sym­boli i deli­kat­nych sygna­łów, które poja­wiają się w ciele i sercu. To może być nagłe uczu­cie cie­pła roz­le­wa­jące się w klatce pier­sio­wej, gdy myślisz o wła­ści­wej dla sie­bie ścieżce. Albo wra­że­nie cięż­ko­ści i ści­śnię­cia, gdy roz­wa­żasz pój­ście w kie­runku, który nie jest dla cie­bie. To gęsia skórka, któ­rej dosta­jesz, gdy sły­szysz zda­nie będące czy­stą prawdą. To ten cichy szept, który pod­po­wiada, żeby bez kon­kret­nego powodu skrę­cić w inną uliczkę, dzięki czemu omi­jasz potężny korek. To nagły, nie­wy­tłu­ma­czalny impuls, by zadzwo­nić do kogoś, o kim nie myśla­łeś od lat, a kto wła­śnie teraz prze­żywa kry­zys i potrze­bo­wał usły­szeć twój głos. To ten nie­wy­tłu­ma­czalny spo­kój, gdy mówisz „tak”, kiedy wszy­scy wokół, uzbro­jeni w logiczne argu­menty, spo­dzie­wają się, że powiesz „nie”.

Intu­icja jest bez­po­śred­nim połą­cze­niem z czymś znacz­nie więk­szym od cie­bie (z polem zbio­ro­wej mądro­ści, z twoją Wyż­szą Jaź­nią), a jed­no­cze­śnie naj­głęb­szą i naj­bar­dziej auten­tyczną czę­ścią cie­bie. Działa z poziomu, któ­rego ana­li­tyczny umysł nie jest w sta­nie objąć. Twój umysł widzi to, co znaj­duje się przed nim na odle­głość zale­d­wie kilku kro­ków, i pró­buje prze­wi­dzieć przy­szłość na pod­sta­wie danych z prze­szło­ści. Intu­icja widzi całą mapę two­jego życia. Zna prawdę z prze­strzeni nie­wi­dzial­nych – z miej­sca, w któ­rym prze­szłość, teraź­niej­szość i przy­szłość spla­tają się w jeden spójny obraz. Kiedy uczysz się jej słu­chać, twoje życie zaczyna ukła­dać się w spo­sób, który wydaje się nie­mal magiczny. W twoim życiu poja­wiają się we wła­ści­wym cza­sie wła­ściwi ludzie. Tra­fiasz w miej­sca, które odmie­niają twój los. Podej­mu­jesz decy­zje chro­niące cię przed bólem i otwie­ra­jące na nie­ocze­ki­wane bło­go­sła­wień­stwa, o któ­rych nawet nie śni­łeś.

Klu­czem jest zro­zu­mie­nie, że intu­icja nie krzy­czy – ona szep­cze. Jej głos jest sub­telny, spo­kojny i pozba­wiony emo­cjo­nal­nego ładunku. Dla­tego tak łatwo go zagłu­szyć. W naszym pędzą­cym, hała­śli­wym świe­cie jest jak cicha melo­dia grana na fle­cie w samym środku heavy­me­ta­lo­wego kon­certu. To my musimy nauczyć się wyci­szać zewnętrzny hałas i wewnętrzny zgiełk umy­słu, aby ją usły­szeć. A gdy raz naprawdę zaufasz temu wewnętrz­nemu gło­sowi, gdy podej­miesz decy­zję w opar­ciu o to ciche „wiem” i zoba­czysz jej pozy­tywne rezul­taty, odkry­jesz, że on ni­gdy się nie mylił. To nie intu­icja zawo­dziła przez te wszyst­kie lata. To ty poda­wa­łeś ją w wąt­pli­wość. Ty pró­bo­wa­łeś ją zagłu­szyć, tłu­ma­cząc sobie, że „to tylko wyobraź­nia” albo „to nie­lo­giczne”. Ale prawda jest taka, że intu­icja jest twoim naj­wier­niej­szym, naj­bar­dziej nie­za­wod­nym prze­wod­ni­kiem. Jest mostem mię­dzy tym, co widzialne, a tym, co praw­dziwe. I zawsze, abso­lut­nie zawsze ma na celu pro­wa­dze­nie cię tam, gdzie powi­nie­neś być. Pro­blem w tym, że więk­szość z nas przez lata sys­te­ma­tycz­nie uczyła się ją igno­ro­wać.

Dla­czego?

Żyjemy w świe­cie, który glo­ry­fi­kuje logikę, ana­lizę i racjo­nalne, line­arne myśle­nie. Cywi­li­za­cję, w któ­rej wyro­śli­śmy, wznie­siono na fun­da­men­cie grec­kiej filo­zo­fii i rewo­lu­cji nauko­wej – dwóch potęż­nych nur­tów, które wynio­sły na pie­de­stał potęgę ludz­kiego inte­lektu. To przy­nio­sło nam nie­wy­obra­żalny postęp tech­no­lo­giczny, ale jed­no­cze­śnie rzu­ciło długi cień na inne spo­soby pozna­nia. Od naj­młod­szych lat jeste­śmy pro­gra­mo­wani, by ufać tylko temu, co możemy zoba­czyć, zmie­rzyć, zwa­żyć i udo­wod­nić. Sły­szymy, że „trzeba być roz­sąd­nym”, „nie można kie­ro­wać się emo­cjami”, a podej­mo­wa­nie decy­zji powinno opie­rać się na twar­dych danych i logicz­nej ana­li­zie. W szko­łach nagra­dza się tych, któ­rzy potra­fią bez­błęd­nie przy­to­czyć fakty i liczby, a nie tych, któ­rzy mówią: „Czuję, że to jest wła­ściwa odpo­wiedź”. W świe­cie biz­nesu kró­luje Excel i ana­liza. Jeśli ktoś na poważ­nym spo­tka­niu zarządu stwier­dzi: „Intu­icja pod­po­wiada mi, że powin­ni­śmy zain­we­sto­wać w ten pro­jekt”, to narazi się na śmiech lub pobłaż­liwe spoj­rze­nia.

Ta kul­tura logicz­nego myśle­nia spra­wiła, że zaczę­li­śmy postrze­gać intu­icję jako coś gor­szego, zawod­nego, nie­mal magicz­nego i infan­tyl­nego – domenę arty­stów, poetów i marzy­cieli, a nie poważ­nych, doro­słych ludzi. Nauczy­li­śmy się igno­ro­wać sub­telne sygnały pły­nące z ciała i serca na rzecz gło­śnych, czę­sto pod­szy­tych lękiem argu­men­tów głowy. W rezul­ta­cie wielu z nas żyje w sta­nie wewnętrz­nego roz­dar­cia – jeste­śmy odcięci od swo­jej naj­głęb­szej mądro­ści. Tkwimy na sta­no­wi­skach, które nas wypa­lają, bo „dobrze płacą”. Trwamy w rela­cjach, które odbie­rają nam ener­gię, bo „boimy się samot­no­ści”. Podej­mu­jemy decy­zje, które zado­wa­lają naszych rodzi­ców, part­ne­rów i spo­łe­czeń­stwo, ale są zdradą w sto­sunku do nas samych. A potem się dzi­wimy, skąd bie­rze się w nas to poczu­cie pustki, zagu­bie­nia, chro­nicz­nego zmę­cze­nia i głę­bo­kiego braku sensu.

Dobra wia­do­mość jest taka, że twoja intu­icja ni­gdy nie prze­stała ist­nieć. Ona wciąż tam jest i cier­pli­wie czeka, aż znowu zaczniesz jej słu­chać. Jest jak wierny przy­ja­ciel, który ni­gdy nie prze­stał w cie­bie wie­rzyć, choć przez długi czas go zanie­dby­wa­łeś. Z pomocą tej książki odzy­skasz z nim kon­takt, a dzięki temu będziesz mieć dostęp do swo­jego naj­po­tęż­niej­szego narzę­dzia nawi­ga­cji. Towa­rzy­sząc ci, krok po kroku, nauczę cię, jak odróż­nić cichy szept intu­icji od gło­śnego krzyku lęku i wewnętrz­nego kry­tyka. Dowiesz się, jak uzdro­wić emo­cjo­nalne rany, które niczym szum w radiu zagłu­szają jej prze­kaz. Odkry­jesz prak­tyczne narzę­dzia, które pozwolą ci wpleść jej mądrość w codzienne, prak­tyczne życie – od podej­mo­wa­nia decy­zji biz­ne­so­wych po budo­wa­nie rela­cji i dba­nie o swoje zdro­wie. Czas prze­stać szu­kać odpo­wie­dzi na zewnątrz, w książ­kach, u guru czy w opi­niach innych. Wszyst­kie infor­ma­cje, któ­rych naprawdę potrze­bu­jesz, już są w tobie. Czas nauczyć się ich słu­chać.MOJA DROGA DO PRZEBUDZENIA INTUICJI

Gdy patrzę wstecz na swoje życie, widzę lękliwą dziew­czynkę. Zawsze byłam osobą wyco­faną i nie­pewną sie­bie. Żyłam w nie­ustan­nym poczu­ciu zagro­że­nia, jak­bym w każ­dej chwili miała się potknąć o coś, czego nie widzę, a co może mnie zra­nić. Mój wła­sny umysł stał się polem mino­wym, po któ­rym musia­łam się poru­szać z wielką ostroż­no­ścią, uwa­ża­jąc każ­dego dnia, żeby nie nadep­nąć na myśl, która wywoła kolejną falę lęku. Pamię­tam, jak czę­sto leża­łam w łóżku i nie mogłam zasnąć, bo w mojej gło­wie prze­wi­jały się wszyst­kie moż­liwe sce­na­riu­sze, w któ­rych coś idzie nie tak. Coś złego się wyda­rza. Ktoś mnie opusz­cza. Ktoś mnie odrzuca.

Stany lękowe towa­rzy­szyły mi od dziecka, a brak poczu­cia bez­pie­czeń­stwa był czymś tak natu­ral­nym, że nawet nie zda­wa­łam sobie sprawy, jak bar­dzo wpływa na moje życie. Każdy dzień przy­po­mi­nał test, w któ­rym pró­bo­wa­łam zdo­być apro­batę innych – uśmie­cha­łam się, kiedy było trzeba, byłam miła, nawet gdy czu­łam, że ktoś mnie rani, zga­dza­łam się na coś, czego w głębi Duszy nie chcia­łam. Bałam się powie­dzieć „nie”. Bałam się, że jeśli posta­wię gra­nicę, ludzie mnie opusz­czą. Bałam się, że jeśli prze­stanę speł­niać ocze­ki­wa­nia, stanę się dla nich nie­wi­dzialna.

Dora­sta­łam w świe­cie, w któ­rym nie mówiło się o intu­icji. Mia­łam wie­rzyć jedy­nie w to, co można logicz­nie wyja­śnić i udo­wod­nić. A jed­nak we mnie było coś wię­cej – coś, co wyczu­wało, kiedy sytu­acja lub osoba nie są dla mnie dobre, co pod­po­wia­dało, kiedy mam się wyco­fać, a kiedy zaufać. Pro­blem w tym, że nie umia­łam jesz­cze tego roz­po­znać. Za każ­dym razem, gdy czu­łam coś instynk­tow­nie, wma­wia­łam sobie, że to tylko moja wyobraź­nia albo że prze­sa­dzam. Nie potra­fi­łam zaufać sobie. Przez lata nabra­łam błęd­nego prze­ko­na­nia, że „moja war­tość zależy od opi­nii innych”, a nie od mojego wewnętrz­nego głosu.

Choć moje ciało wiele razy wysy­łało mi sygnały w postaci przy­spie­szo­nego bicia serca, uci­sku w żołądku czy nie­ja­snego poczu­cia, że coś jest „nie tak”, to ja je igno­ro­wa­łam, bo nie mia­łam narzę­dzi, by je zro­zu­mieć. Wcho­dzi­łam w rela­cje, które od początku były dla mnie destruk­cyjne, oraz dawa­łam się wyko­rzy­sty­wać ludziom, któ­rzy widzieli moją ule­głość i dobre serce. Im bar­dziej tłu­mi­łam swój wewnętrzny głos, tym dono­śniej brzmiał lęk. Jakby moje wła­sne ciało chciało mi powie­dzieć: „Obudź się. To nie jest twoja droga”. Każda kolejna tego rodzaju sytu­acja, każde odrzu­ce­nie, każda rela­cja, w któ­rej nie umia­łam posta­wić gra­nicy, tylko pogłę­biały moje poczu­cie zagro­że­nia. Czu­łam się nie­wi­dzialna, nie­wy­star­cza­jąca, jak­bym cały czas musiała udo­wad­niać swoją war­tość, ale nie wie­dzia­łam komu. Aż w końcu coś we mnie pękło.

Stało się tak nie pod wpły­wem jed­nego wyda­rze­nia, ale wsku­tek całej masy sytu­acji, kiedy uda­wa­łam, że wszystko jest w porządku, po latach gasze­nia swo­jej wła­snej intu­icji i nie­zli­czo­nych pró­bach dosto­so­wa­nia się do świata, który nie był dla mnie. Pamię­tam noc, kiedy sie­dzia­łam sama, owi­nięta kocem, czu­jąc tak przy­tła­cza­jącą pustkę i obez­wład­nia­jący lęk, że bra­ko­wało mi tchu. Wtedy poja­wiła się myśl: „To nie jest życie, które chcę pro­wa­dzić. Lęki same nie odejdą, muszę COŚ zro­bić, aby COŚ się zmie­niło”.

Odwa­ży­łam się napi­sać do kobiety, która czę­sto wyświe­tlała mi się w mediach spo­łecz­no­ścio­wych i któ­rej tre­ści bar­dzo ze mną rezo­no­wały. Zapy­ta­łam ją wprost, czy mogłaby mi pomóc. Odpi­sała prak­tycz­nie od razu i… otwo­rzyła przede mną drzwi do rze­czy­wi­sto­ści, któ­rej wcze­śniej nie rozu­mia­łam, do świata ener­gii, ducho­wo­ści i pracy ze sobą na pozio­mie, któ­rego wcze­śniej nie było mi dane doświad­czyć. To ona nauczyła mnie, że lęk nie jest tym samym co intu­icja, że moje emo­cje nie są moim wro­giem, ale prze­wod­ni­kiem, i że wszystko, czego szu­ka­łam na zewnątrz, było we mnie przez cały czas. Dzięki pracy z ener­gią zaczę­łam dostrze­gać swoje traumy, zamiast je tłu­mić. Zaczę­łam uzdra­wiać te czę­ści sie­bie, które przez lata były zepchnięte w cień.

Zaczę­łam ina­czej odczu­wać to, co wokół i wewnątrz mnie. Uczy­łam się zauwa­żać, jak moje ciało reaguje na różne sytu­acje i jak ener­gia ota­cza­ją­cych mnie ludzi wpływa na moje samo­po­czu­cie. Intu­icja, którą przez lata zagłu­sza­łam, powoli się budziła. Na początku były to sub­telne sygnały – nagłe poczu­cie, że nie powin­nam dokądś iść, albo deli­katny impuls, by coś powie­dzieć lub zro­bić. Potem zaś te sygnały nabrały wyra­zi­sto­ści, a słu­cha­nie intu­icji stało się moim spo­so­bem życia. To był począ­tek mojej drogi do prze­bu­dze­nia i odna­le­zie­nia praw­dzi­wej sie­bie. Dziś wiem, że intu­icja to nie tylko deli­katne prze­czu­cie. To potężne narzę­dzie, które pro­wa­dzi mnie przez życie. Dzięki niej potra­fię wyczu­wać inten­cje ludzi i roz­po­zna­wać sub­telne sygnały, które wcze­śniej igno­ro­wa­łam. Nauczy­łam się sta­wiać gra­nice, zanim kto­kol­wiek zdąży wtar­gnąć na mój obszar. Nauczy­łam się ufać sobie – i to zmie­niło wszystko.

Zauwa­ży­łam też, że im bar­dziej odbu­do­wuję rela­cję ze sobą, tym bar­dziej pogłę­bia się moja rela­cja z part­ne­rem. Kiedy zaczę­łam słu­chać swo­jego wewnętrz­nego głosu i trak­to­wać sie­bie z sza­cun­kiem i miło­ścią, part­ner rów­nież zaczął patrzeć na mnie ina­czej. Bli­skość mię­dzy nami oka­zała się natu­ralną kon­se­kwen­cją tego, co działo się we mnie samej.

Intu­icja stała się rów­nież pod­sta­wo­wym narzę­dziem w mojej pracy z innymi. Pod­czas sesji indy­wi­du­al­nych, któ­rych udzie­lam oso­bom obser­wu­ją­cym zamiesz­czane przeze mnie w inter­ne­cie tre­ści, to wła­śnie intu­icja pro­wa­dzi mnie do źró­dła pro­blemu, pod­po­wiada, co trzeba uzdro­wić i jakie słowa wypo­wie­dzieć, aby pro­ces mógł się doko­nać. Czę­sto też poja­wiają się przed moimi oczami intu­icyjne obrazy, łączące się z tym, co w danym momen­cie czuje osoba, któ­rej poma­gam na sesji. Te wizje nie są czymś „ode­rwa­nym od rze­czy­wi­sto­ści”, ale natu­ral­nym dopeł­nie­niem tego, co odczu­wam ener­ge­tycz­nie i emo­cjo­nal­nie. Dzięki temu praca, którą wyko­nuję, staje się peł­niej­sza, głęb­sza i zawsze pre­cy­zyj­nie dopa­so­wana do osoby, która zwraca się do mnie z prośbą o pomoc. Opo­wia­dam ci o tym, ponie­waż wie­rzę, że jeśli ja potra­fi­łam odzy­skać swoją intu­icję i pozwo­lić się jej pro­wa­dzić przez życie, to może zro­bić to każdy. Nie cho­dzi o „spe­cjalne dary”, ale o odwagę, by zaufać sobie. A kiedy się zde­cy­du­jesz na ten krok, wszystko wokół zacznie ukła­dać się w zupeł­nie nowy spo­sób, naj­lep­szy dla cie­bie i two­jej indy­wi­du­al­nej drogi.

Ta książka nie powstała po to, by prze­ko­nać cię, że masz intu­icję. Każdy z nas ją ma. Moim celem jest pomóc ci ją usły­szeć i spra­wić, byś zaczął jej ufać. Tak jak ja nauczy­łam się ufać swo­jej.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij