-
nowość
Uległość.Czwarta reakcja na traumę - ebook
Uległość.Czwarta reakcja na traumę - ebook
zy choć inni postrzegają cię jako silną osobę, ty czujesz, że w pewnych sytuacjach ulegasz, by czuć się bezpiecznie?
Uległość, czwarta – obok walki, ucieczki i zamrożenia – reakcja na traumę i zagrożenie, bywa wyjątkowo nieoczywista. Na ogół kojarzy się przede wszystkim z uprzejmością, elastycznością czy po prostu „miłym charakterem”. Mało kto zdaje sobie sprawę, że to nieświadoma reakcja obronna wynikająca z naszych trudnych doświadczeń. Zachowujemy się w sposób uległy w rozmaitych sytuacjach, bo kiedyś, aby przetrwać, musieliśmy za wszelką cenę kogoś ugłaskiwać – rodzica, partnera, a może po prostu osobę stojącą wyżej od nas w hierarchii.
Jeśli:
• starasz się za wszelką cenę unikać konfliktów,
• ustępujesz innym, nawet gdy jesteś przekonany o swojej racji,
• masz tendencję do obwiniania siebie,
• traktujesz priorytetowo potrzeby innych, a nie swoje, i starasz się wszystkich zadowolić,
• jesteś nieustannie w trybie hiperczujności, wypatrując zewsząd niepokojących sygnałów,
• skupiasz się na spełnianiu oczekiwań otoczenia, a nie na byciu sobą,
ta książka jest dla ciebie.
Ciągłe przypodobywanie się innym – nawet swoim oprawcom – daje jedynie pozorne poczucie spokoju i bezpieczeństwa. W rzeczywistości odbiera energię i sprawczość oraz uniemożliwia stawianie granic, a przez to także blokuje drogę do rozwoju. Ta książka pomoże ci zrozumieć, dlaczego w obliczu zagrożenia reagujesz uległością, oraz pokaże, jak uwolnić się z pułapki people-pleasingu i odzyskać siebie.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Psychologia |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-68516-89-0 |
| Rozmiar pliku: | 2,4 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
W książce tej opisuję doświadczenia moich siedmiorga klientów. Każdemu z nich poświęciłam osobny rozdział, choć do ich doświadczeń odnoszę się w wielu miejscach tej książki. Są to prawdziwe osoby, na których bardzo mi zależy i z którymi pracowałam od roku do 16 lat. Nie da się w pełni oddać sprawiedliwości im samym oraz procesowi naszej wspólnej pracy, a jednak, w kontekście uległości, spróbuję się podjąć tego zadania.
Zaznaczam, że każda z tych osób identyfikuje siebie jako kogoś, kto ma skłonność do bycia uległym i potrafi spojrzeć na to z dystansem. Choć kiedyś było to niemożliwe, obecnie osoby te są w stanie _dostrzec_ tę cechę. Ze względu na naturę uległości mogę opisać te doświadczenia wyłącznie ze swojej perspektywy, choć opisuję również to, jak wyglądało życie moich klientów, _zanim_ potrafili nadać swoim przeżyciom odpowiedni kontekst.
Miałam spore obawy przed poproszeniem osób, z którymi pracowałam, by podzielili się tak osobistymi doświadczeniami. Jednak cieszę się, że się na to zdobyłam. Wszyscy, których historie tu opisałam, zgodzili się, zanim jeszcze udało mi się dokończyć pytanie. Rozmowy z członkami mojej rodziny oraz przyjaciółmi uświadomiły mi, że większość ludzi nigdy nie słyszała o zjawisku uległości, nie mówiąc już o wolności i przestrzeni, które można odzyskać po uwolnieniu się od tego problemu. Moi pacjenci chcieli więc podzielić się swoimi przeżyciami, mając nadzieję, że w ten sposób pomogą innym. To, jak oni obnażyli przede mną swe dusze, naprawdę mi pomogło, i to jeszcze przed opublikowaniem tej książki, nie tylko jako autorce, lecz także jako osobie, która przez całe życie zmaga się z tendencją do ugłaskiwania i nieustannie walczy, by zyskać więcej wewnętrznej wolności.
Aby jak najpełniej oddać istotę reakcji uległości, posiłkowałam się swoją wiedzą oraz notatkami z pracy z pacjentami, a także nagranymi wywiadami z nimi oraz pisemnymi ankietami. W tym procesie często słyszałam: „Wydaje mi się, że nigdy wcześniej ci tego nie mówiłem”. Okazuje się, że zagłębienie się w doświadczenia związane z uległością dało im nowy wgląd w siebie, przenosząc uzdrowienie w nowy wymiar. Dzięki temu, że „dla dobra czytelnika” weszli w to tak głęboko i świadomie, byli w stanie wniknąć jeszcze głębiej we własną wrażliwość. Powtórzę to: chęć pomocy innym dodała im odwagi, by zanurzyć się we własne doświadczenia, a wszystko po to, by podzielić się swą mądrością właśnie z wami, drodzy czytelnicy.
Jak pokaże ci ta książka, uległość ma swoją cenę. Nie mogę jednak nie wspomnieć o tym, że ma przy tym swoje plusy i potrafi wydobyć z nas to, co najlepsze. Że niegdyś zapewniała nam względne bezpieczeństwo i ocaliła nasze życie, kształtując przy tym nasze nadzwyczajne umiejętności.
Na koniec wyjaśnię tylko, że wszystkie imiona oraz cechy umożliwiające rozpoznanie moich klientów zostały zmienione, by chronić ich prywatność, lecz ich historie i przemyślenia są jak najbardziej prawdziwe. Nie starałam się także wchodzić w rolę tłumaczki ich doświadczeń; pozostałam osobą, która miała zaszczyt je opowiedzieć._Drzewo genealogiczne uległości_
Choć termin „uległość” (ang. _fawning_) jest stosunkowo nowy, jego wcześniejszymi odpowiednikami były od dawna funkcjonujące pojęcia, takie jak „współuzależnienie” i „zadowalanie innych” (ang. _people-pleasing_). Te określenia wskazują na łatwo rozpoznawalne objawy przypodobywania się, nie wyjaśniają jednak przyczyn takiego zachowania. Gdy skupiamy się wyłącznie na problematycznych zachowaniach, zamiast dotrzeć do ich źródła, utrwalamy przekonanie, że coś jest z nami nie tak lub że mamy problem, który trzeba natychmiast naprawić. Rozłożenie uległości na czynniki pierwsze prowadzi do większej samoświadomości i wyrozumiałości wobec nas samych oraz wobec tego, czego tak naprawdę szukaliśmy przez cały czas, czyli do zdrowej, autentycznej relacji ze sobą i z innymi.
Jestem osobą uległą, chciałabym więc was poprosić: „Proszę, nie bądźcie na mnie źli”. Wiem, że zachowania wynikające ze współuzależnienia czy oparte na zadowalaniu innych przyniosły wielu osobom ukojenie. Dysponowanie odpowiednim słownictwem, wspólnotą i umiejętnością odzwierciedlenia własnych doświadczeń to prawdziwy dar. Nie chcę nikomu tego odbierać.
Lecz prawdą jest również to, że chociaż przeczytałam wszystkie książki, uczestniczyłam w wielu programach i wypełniłam wiele testów, te terminy nie do końca ze mną rezonowały. Sprawiały, że, podobnie jak wielu moich przyjaciół, współpracowników oraz klientów, miałam poczucie bycia niewidzialną. A także pełną wstydu.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki