-
nowość
-
promocja
Walc pożegnalny - ebook
Walc pożegnalny - ebook
W pewnym uzdrowisku leczy się bezpłodność, lecz ku utrapieniu przebywających tam kobiet, mężczyzn w nim jak na lekarstwo, ale nawet ten deficyt nie powstrzymuje lawiny nieprzewidywalnych wydarzeń. Gdy młoda pielęgniarka podejrzewa ciążę, sławny trębacz wpada w panikę na myśl o niespodziewanym ojcostwie i przyjeżdża na miejsce w tajemnicy przed schorowaną żoną, aby znaleźć rozwiązanie dla kłopotliwej sytuacji. Czy błędy przeszłości można łatwo wymazać? Historia opowiedziana w nieprawdopodobnym tempie przywodzącym na myśl osobliwego walca, dla którego takt wybijają na przemian głuchy śmiech i gorzkie łzy.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Literatura piękna obca |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 978-83-8449-080-8 |
| Rozmiar pliku: | 4,0 MB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Rozpoczyna się jesień i drzewa żółkną, czerwienieją, brunatnieją; niewielkie uzdrowisko w pięknej dolinie wygląda, jakby dokoła niego szalał pożar. Pod kolumnadą spacerują kobiety, nachylają się nad źródłami. To kobiety, które nie mogą mieć dzieci i spodziewają się, że w tym kurorcie staną się płodne.
Kuracjuszy mężczyzn jest znacznie mniej, lecz przecież są, gdyż uzdrowisko, niezależnie od swych walorów ginekologicznych, wzmacnia podobno także serce. Mimo to jednak na jednego pacjenta przypada dziewięć pacjentek, co doprowadza do szału niezamężną młodą kobietę, pracującą tu jako pielęgniarka i obsługującą bezpłodne damy w basenie.
Róża urodziła się tutaj, ma tu obydwoje rodziców; czy wyrwie się kiedykolwiek z tej dziury, tak przeraźliwie obfitującej w kobiety? Jest poniedziałek. Dyżur dobiega końca. Jeszcze tylko ostatnie grube baby owinąć w prześcieradła, poukładać na łóżkach, otrzeć im twarze i zdobyć się na uśmiech.
– Więc zatelefonujesz? – pytają Różę koleżanki; jedna to pulchna trzydziestopięciolatka, druga jest młodsza i chuda.
– A niby czemu nie? – odpowiada.
– Tylko się nie łam – dodaje jej otuchy trzydziestopięcioletnia w drodze za kabiny przebieralni, gdzie pielęgniarki mają swą szafkę, stolik i telefon.
– Powinna byś zadzwonić do niego do domu – mówi złośliwie chuda.
Wszystkie trzy roześmiały się. Kiedy śmiech ucichł, Róża powiedziała:
– Znam numer do tego teatrzyku.2
To była straszna rozmowa. Kiedy tylko usłyszał w telefonie jej głos, zląkł się.
Zawsze czuł strach przed kobietami, chociaż żadna w to nie wierzyła i gdy im o tym mówił, wszystkie uważały to tylko za kokieteryjny żart.
– Jak się masz? – spytał.
– Nie najlepiej – odpowiedziała.
– Dlaczego?
– Muszę z tobą pomówić – rzekła patetycznie.
Właśnie tego patetycznego tonu oczekiwał z przerażeniem już od wielu lat.
– O czym? – W jego głosie znać było przygnębienie.
– Muszę z tobą pilnie pomówić – powtórzyła.
– Co się stało?
– Jestem inna niż wtedy, gdy mnie poznałeś.
Zatkało go zupełnie. Odezwał się dopiero po dłuższej chwili:
– Jak to?
– Nie miałam tego już sześć tygodni.
Przemógł się i powiedział:
– To może nic nie być. To się czasami zdarza i nic nie znaczy.
– Nie, tym razem to jest to.
– To niemożliwe. Po prostu niemożliwe. W każdym razie nie mogło to się stać z mojej winy.
Oburzyła się.
– Słuchaj, co ty sobie właściwie o mnie myślisz?
Bał się ją dotknąć, bo w ogóle bał się jej.
– Nie, nie chcę cię urazić, to absurd, dlaczego miałbym chcieć cię urażać, mówię tylko, że ze mną nie mogło się to stać, nie musisz się niczego obawiać, to po prostu niemożliwe, niemożliwe fizjologicznie.
– No to przepraszam – powiedziała bardzo urażonym tonem. – Wybacz, że zawracałam ci głowę.
– Nie, nie, nie. – Zląkł się, że się rozłączy. – Masz rację, że do mnie dzwonisz! Oczywiście chętnie ci pomogę. To wszystko da się załatwić, oczywiście.
– Załatwić? Co masz na myśli?
Zmieszał się. Nie miał odwagi nazwać rzeczy po imieniu:
– No… załatwić.
– Na to, o czym ty myślisz, nie licz. Wybij to sobie z głowy. Nie zrobię tego, choćbym miała zmarnować sobie życie.
Znowu zdrętwiał ze strachu, ale tym razem przeszedł nieśmiało do kontrataku.
– Więc po co dzwonisz, jak nie chcesz ze mną o tym mówić? Chcesz się mnie poradzić czy o wszystkim już postanowiłaś?
– Chcę się ciebie poradzić.
– Przyjadę do ciebie.
– Kiedy?
– Dam ci znać.
– Dobrze.
– No to na razie, bądź zdrowa.
– Bądź zdrów.
Odwiesił słuchawkę i wrócił do salki, w której ćwiczył jego zespół.
– Panowie, koniec próby – powiedział. – Ja już dzisiaj nie mogę.