Wieczny Pasażer. Humoreska - ebook
W zatłoczonej hali dworcowej w Snowiu pan Agapit Kluczka – z zawodu skromny pisarz sądowy – co dnia odgrywa ten sam osobliwy rytuał. Kupuje symboliczne bilety, szturmem zdobywa wagony, by w ostatniej chwili wymknąć się tylnymi drzwiami. Nigdy nigdzie nie jedzie. A jednak dla niego dworzec, zapach dymu i gwar pasażerów to najprawdziwsza podróż, na jaką pozwala mu chudy portfel i jeszcze chudsze zdrowie. Stefan Grabiński, zwany polskim Poem, mistrz kolejowej grozy, kreśli tu portret tkliwy, lekko absurdalny i podszyty smutkiem – opowieść o tęsknocie i o tym, dokąd potrafi zawędrować wyobraźnia, gdy ciało musi zostać na peronie.
Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.
| Kategoria: | Komiks i Humor |
| Zabezpieczenie: |
Watermark
|
| ISBN: | 9788368914191 |
| Rozmiar pliku: | 353 KB |
FRAGMENT KSIĄŻKI
Było już kwadrans na czwartą po południu; za 10 minut odjeżdżał pociąg w kierunku Kostrzan. Czas najwyższy, by kupić bilet i znaleźć miejsce.
Wreszcie po nadludzkich wysiłkach p. Agapit Kluczka przedostał się w okolicę kasy, by tu stanąć w ogonku i czekać cierpliwie, aż przyjdzie nań kolej. Lecz powolne posuwanie się naprzód, o krok na minutę, znać go mocno niecierpliwiło, bo wkrótce zauważyli sąsiedzi widoczną u towarzysza niedoli tendencję do przyspieszenia pielgrzymki. Wreszcie zziajany, czerwony jak upiór, z kroplami potu na twarzy dotarł pan Agapit do upragnionego okienka. Lecz teraz zaszło coś niezwykłego. Zamiast zażądać biletu, pan Kluczka otworzył pulares, zajrzał badawczo do jego wnętrza, mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem, i odszedł drugim, „odpływowym” przejściem od kasy.
Jeden z podróżnych, któremu pan Agapit w czasie swej wędrówki do okna nastąpił dość silnie na nagniotek, zauważył ku niemałemu oburzeniu cały ten zagadkowy manewr i nie omieszkał zgromić go na odchodnym:
– Ciśniesz się pan i pchasz naprzód jak opętany, myślałby kto, że Bóg wie jak pilno ci odjechać... a tu odchodzisz od kasy bez biletu. Fi! Bzik, bzik! A może wybrałeś się pan w drogę bez pieniędzy?
Lecz pan Agapit już nie słyszał. „Zdobywszy” symbolicznie bilet, pospieszył nerwowym krokiem przez poczekalnię na peron. Tu już oczekiwał tłum pasażerów przybycia pociągu. Pan Kluczka przeszedł się parę razy niespokojnie po peronie i podając otwartą papierośnicę portierowi, zagadnął: