Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Wypuścić diabły - ebook

Wydawnictwo:
Seria:
Format:
EPUB
Data wydania:
22 lipca 2026
1984 pkt
punktów Virtualo

Wypuścić diabły - ebook

Prowincjonalne Stany w drugiej dekadzie kryzysu opioidowego i piątej gospodarczego.

Za kuloodporną szybą główny bohater sprzedaje eksperymentalne, półlegalne narkotyki włóczęgom kręcącym się wokół dystrybutorów paliwa. Jego żona obsesyjnie wraca do malowania obrazu, zaczyna od nowa na tym samym płótnie, nakładając kolejne grube warstwy farby, aż faktura gęstnieje do granic możliwości. Ich dziecko ząbkuje. Rezerwy finansowe wystarczą na trzy dni, a amerykański sen już dawno bardziej przypomina GTA niż karierę od pucybuta do milionera. Ulice zaludniają tymczasem kaznodzieje z bronią i szamani z dziurami w głowach mieszkający w melinach.

Co za czasy, żeby żyć. Będzie gorzej.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura piękna obca
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 9788384320136
Rozmiar pliku: 1,0 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

MAŁA NA MELINIE

Ari zaklina się, że dałby radę oderżnąć mi twarz kosą, co ją sobie wyklepał z puszki po zupie. Zębaty klin z aluminium, z rączką owiniętą szarą taśmą, przy szpicu resztki napisu: „Mm! Mm! Pycha!”. Dziabie w rozdzielającą nas szybę. Mówię mu ej poka na moment, ruchem głowy wskazuję szufladę na kasę, żeby włożył tam nóż i mi podał, ale kręci głową.

– Ty nie jesteś killer.

Mruży te swoje zżółkłe przez marskość wątroby oczy, pokazuje na mnie kosą. Jego szept jest jak chrzęst żwiru.

– Nawet byś nie wiedział, jak to trzymać.

Danielle przynosi do kasy dwie butelki po zero cztery mocnego, Ari bierze ją ramieniem za szyję, szpic kosy przystawia w łatę bielactwa tuż pod jej okiem. Danielle chce jeszcze paczkę Newportów. Ari śpiewa jakiś stary kawałek o miłości, Sinatrę czy coś, buja się na boki, nie wypuszcza Danielle. Ona uśmiecha się leciutko.

– Jaki ty głupi – mówi mu.

Wkładam fajki do szufladki i podaję im, piwa nabijam przez szybę. Danielle płaci samym bilonem. Nastukała forsy za puszki.

Pojebani zakochani bezdomni odbijają flachy i odpalają pety, zanim nawet wyjdą ze sklepu.

Patrzę na ścienny zegar. Ostatnia godzina nocnej zmiany zawsze ciągnie się najdłużej.

Faceci w trudnopalnych kombinezonach kupują zgrzewkami Lone Stara i zdrapki po dolarze. Szczęścia próbują od razu przy ladzie, ładują mi tekturki z powrotem do szufladki, żebym wyrzucił je do śmieci.

Ekipa meksykańskich ziomków desantuje się z Chargera, granatowy lakier candy. Kręcą klip. Kamerzysta wchodzi do sklepu za raperem. Udaję, że wykładam papierosy na półki, żeby nie patrzeć w obiektyw. Raper układa usta do tekstu wałka z telefonu, który gra mu w kieszeni. Ciska do kamery szybką sekwencję znaków palcami. Z jednej z lodówek bierze sobie Sprite’a. Na koniec zwrotki szczerzy się mega szeroko, żeby kamerzysta mógł zrobić najazd na brylantowy grill.

Kierowca Chargera sypie bilonem z aksamitnego worka po whisky Crown Royal.

– Elo, kierowniku, to z tego ile się da wachy na jedynkę.

Wyłączam neon OTWARTE, ogarniam wszystkie pierdolety na zamknięcie: zamieść linoleum, zetrzeć lepkie plamy syropu ze stoiska z dozownikami napoi, psiknąć do toalet, żeby nie waliło samym grzybem, tylko syntetycznymi kwiatami i trochę grzybem, przeciągnąć w chuj gruby łańcuch przez żelazne pręty drzwi wejściowych, zatrzasnąć kłódkę.

Na całej przecznicy ze świateł już tylko jarzeniówki nad dystrybutorami i księżyc, czerwony jak krew.

Na chatę mam z buta ze cztery kilometry, na uszach Dillinger Escape Plan.

Śliski po deszczu asfalt, usiany nabojami po gazie rozweselającym i cytrynowymi owijkami od whataburgerów. Psy szczekają za ogrodzeniami z siatki. Odblaskowe pomarańczowe beczki odgradzają długi kawał pokruszonej nawierzchni, który kiedyś w końcu znów stanie się częścią jezdni. Zatrzymuję się koło torów, patrzę, jak z łomotem ciągną wymalowane przez grafficiarzy wagony, gwizdek zagłusza mi w głowie spazmatyczne bębny i sfuzzowany, warczący wokal.

Tej nocy z wież rafinerii biją takie płomienie, że mogłyby uszkodzić siatkówki Bogu, ale na zatorzu jest ciemnawo, tylko bursztynowy blask latarni i czasem koguty radiowozów. Tam, gdzie mieszkam, mamy całodobową aptekę, gdzie sprzedają też fajki, a za sklepem z używanymi oponami jest cmentarzyk. Paru kumpli już tam leży.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersjiKONTAKT:

[email protected]

W serii Mały Format do tej pory ukazały się:

- Margaryta Jakowenko _Przemieszczenie_ w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej
- Claudia Salazar Jiménez _Krew o świcie_ w tłumaczeniu Tomasza Pindla
- Jessica Au _Mógłby spaść śnieg_ w tłumaczeniu Agi Zano
- Jon Fosse _Białość_ w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej
- Nona Fernández _Space Invaders_ w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej
- Jon Fosse _To jest Ales_ w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej
- Anne Walsh Donnelly _Człowiek, który był mną_ w tłumaczeniu Agi Zano
- Juliana Javierre _Plaga_ w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej
- Juan Cárdenas _Ornament_ w tłumaczeniu Katarzyny Okrasko
- César Aira _Epizod z życia malarza podróżnika_ w tłumaczeniu Barbary Jaroszuk
- Natalka Suszczyńska _Wygoda_
- Jon Fosse _Vaim_ w tłumaczeniu Iwony Zimnickiej
- Anna Burns _Raczej bohater_ w tłumaczeniu Agi Zano
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij