Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Zanim zrozumiałem, że cię kocham. Zanim wystygnie kawa - ebook

Tłumacz:
Format:
EPUB
Data wydania:
3 czerwca 2026
3367 pkt
punktów Virtualo

Zanim zrozumiałem, że cię kocham. Zanim wystygnie kawa - ebook

Powróć do swojej ulubionej tokijskiej kawiarni, gdzie między aromatem świeżo parzonej kawy a ciszą bocznej uliczki kryją się historie tych, którzy odważyli się zajrzeć w przeszłość. Poznaj kolejne opowieści o podróżach krótkich jak chwila, która mija, zanim wystygnie kawa:

- o dziewczynie, która przez lata odtrącała miłość macochy, by po jej śmierci błagać o wybaczenie,

- o mężczyźnie, który od lat wiernie czeka w kawiarni na ukochaną,

- o kobiecie, która mierzy się z trudną diagnozą i wyrusza w podróż do przyszłości, by sprawdzić, czy wciąż żyje,

- o chłopcu, który pragnie jeszcze raz poczuć smak carbonary przygotowanej przez zmarłego ojca.

Tak jak polscy czytelnicy pokochali kojące japońskie książki z serii Zanim wystygnie kawa, tak Toshikazu Kawaguchi pokochał polską kuchnię – w najnowszej części cyklu nie zabrakło więc zachwytów nad pierogami, bigosem i plackami ziemniaczanymi, których urokom ulegają bohaterowie w polskiej restauracji.

Kawaguchi z niezwykłą subtelnością pokazuje, że choć podróż w czasie nie może zmienić rzeczywistości, ma moc, by całkowicie odmienić ludzkie serce. To opowieść o spóźnionych wyznaniach, sile nadziei i miłości, którą dostrzegamy często dopiero wtedy, gdy wydaje się, że jest już za późno.

Usiądź wygodnie. Kazu już parzy kawę. Pamiętaj tylko o jednym – nie pozwól jej wystygnąć.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura piękna obca
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-8435-092-8
Rozmiar pliku: 1,4 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PROLOG

o pewnym szczególnym krześle w jednej z kawiarni ukrytych w mało znanym zakątku miasta krąży tajemnicza plotka. Mówi się, że każdy, kto na nim siądzie, może przenieść się do wybranego momentu w czasie.

Obowiązują jednak pewne irytujące i niezwykle frustrujące zasady:

1. Można spotkać się tylko z osobą, która była już kiedyś w tej kawiarni lub odwiedzi ją w przyszłości.

2. Niezależnie od tego, co się powie lub zrobi w przeszłości, nie zmieni to teraźniejszości.

3. Krzesło jest już zajęte, więc trzeba poczekać, aż siedząca na nim osoba wstanie.

4. Podczas pobytu w przeszłości nie wolno wstawać z krzesła.

5. Czas jest ograniczony. Należy mianowicie wrócić do teraźniejszości, zanim wystygnie kawa.

A jednak mimo tych zasad do kawiarni wciąż przychodzą klienci liczący na podróż w czasie.

Kawiarnia ta nazywa się Funiculi Funicula.

Czy gdybyś miał na to szansę, zdecydowałbyś się na taką podróż, znając wszystkie powyższe zasady?

Oto historie czterech podnoszących na duchu cudów, które wydarzyły się w tej tajemniczej kawiarni:

I Uciekinierka

II Cierpliwy mężczyzna

III Sekret

IV Ojciec i syn

Gdybyś mógł wrócić do tamtego dnia, z kim byś się spotkał?I
UCIEKINIERKA

Październik 1999 roku

– Puść mnie!

Po centrum handlowym Tenmonkan w Kagoshimie rozszedł się echem głos dziewczyny.

Budynek był oświetlony mnóstwem kolorowych neonów. Z licznych barów i restauracji dobiegały radosne śmiechy.

Ta dziewczyna nazywała się Azami Togo. Wciąż miała na sobie spodnie dresowe i kurtkę, w których pod wpływem impulsu uciekła z domu, a potem samotnie chodziła ulicami miasta.

– Poczekaj!

Macocha Azami, Yumiko, trzymała ją za ramię w tłumie ludzi.

Wyraz twarzy Yumiko i ogromne worki pod oczami świadczyły o tym, że jest wyczerpana. Od trzech dni bez przerwy szukała Azami i nie przespała ani chwili.

Kiedy Azami wyrwała się z rąk Yumiko, z rozpędu uderzyła plecakiem przechodzącego obok mężczyznę, który tylko na nią spojrzał, po czym zniknął w morzu ludzi.

Azami odbiegła od Yumiko, chcąc zgubić się w tłumie.

– Azami, poczekaj! Proszę cię, poczekaj! – Yumiko rozpaczliwie przeciskała się przez tabun ludzi. Teraz, gdy wreszcie odnalazła Azami, nie mogła jej stracić z oczu.

Przez te trzy dni Azami chodziła ulicami Kagoshimy. Na myśl o tym, którędy wędrowała i jak spędziła ostatnie trzy dni, Yumiko aż bolało serce.

Przejazd z domu w Miyazaki do oddalonej o sto dwadzieścia kilometrów Kagoshimy nawet najtańszym busem kosztował około trzech tysięcy jenów, co oznaczało, że Azami, gimnazjalistka dysponująca niewielkimi oszczędnościami, została niemal bez pieniędzy.

Sądząc po jej bladej cerze, była wycieńczona. Był początek października i noce stawały się już chłodne, więc Yumiko martwiła się, że jeśli Azami zmoknie na deszczu, może złapać ostre przeziębienie.

– Azami!

– Nie idź za mną!

– Poczekaj! Proszę!

Ojciec Azami, Genji, odmówił zgłoszenia zaginięcia, mimo że jego córka uciekła i nie było wiadomo, gdzie jest. Postąpił tak, bo nie chciał plotek w okolicy.

– W końcu wróci – upierał się, nie podejmując poszukiwań.

Ale Yumiko, gdy dowiedziała się od przyjaciółek dziewczyny, dokąd się udała, szukała jej niestrudzenie, aż w końcu ją odnalazła.

– Azami!

Yumiko ponownie złapała Azami za ramię.

– Przestań mnie gonić! Puść mnie!

Azami w gniewie odepchnęła Yumiko, a ta straciła równowagę i upadła na podłogę.

– Po prostu zostaw mnie w spokoju!

Yumiko szybko wstała, obawiając się, że Azami znowu ucieknie.

– Jak mogę po prostu zostawić cię w spokoju? Dlaczego tak mówisz?

Yumiko spojrzała na Azami. Jej smutne oczy zdawały się prosić: „Tak bardzo się o ciebie martwiłam, wszędzie cię szukałam…”.

Z wyrazem irytacji na twarzy Azami odwróciła wzrok, jakby nawet nie miała ochoty odpowiedzieć.

Yumiko podeszła do niej ostrożnie.

– Proszę, wróć do domu. Twój ojciec też się martwi, wiesz?

– Nie kłam! Założę się, że tacie ulżyło, kiedy uciekłam. I nie tylko jemu. Tobie też, prawda? Oboje odetchnęlibyście z ulgą, gdybym zniknęła. Nie musisz próbować być moją mamą, nawet nie jesteśmy spokrewnione!

„Odetchnęłabym z ulgą, gdyby zniknęła? Ja? Naprawdę?”

Odkąd Yumiko poślubiła ojca Azami, ani razu nie miała takich myśli. Wręcz przeciwnie, zależało jej na tym, by dziewczyna jak najszybciej zaczęła mówić do niej „mamo”.

„I na co cały mój wysiłek?”

Oszołomiona Yumiko popatrzyła na Azami. Czuła zmęczenie po trzech dniach i nocach nieustających poszukiwań, daremność własnych wysiłków i ciężar, z jakim wiązało się wejście do rodziny jako osoba z zewnątrz, między ojca a córkę. Pod wpływem tych różnych uczuć Yumiko doznała wrażenia, że z jej ciała uleciały wszystkie siły. Usłyszała głos z tyłu głowy.

„Może zmuszałam się, by uwierzyć, że to moje własne dziecko. W końcu nie jest moją rodzoną córką”.

Yumiko powoli zamknęła oczy. Po policzkach popłynęły jej łzy, które nie wynikały z jednego konkretnego powodu.

„Być może już nie będę w stanie dłużej tego wytrzymać”.

Torba Yumiko spadła jej z ramienia na podłogę.

Azami spojrzała na torbę, ale jej nie podniosła. Zwróciła się do przygnębionej Yumiko.

– Nie wrócę do tego domu – powiedziała i odeszła.

Następnie z twarzą pozbawioną wyrazu wtopiła się w tłum wypełniający tego wieczora centrum handlowe Tenmonkan.

Styczeń 2019 roku

– Miałam wtedy czternaście lat – wspominała Azami, wpatrując się w dal w kawiarni Funiculi Funicula, o której krążyły plotki na temat specjalnego krzesła przenoszącego klientów w czasie. Co jakiś czas przychodziły tam osoby marzące o powrocie do przeszłości. Azami była jedną z nich.

Opowieści Azami słuchały kelnerka Kazu Tokita oraz dwie stałe bywalczynie kawiarni, Kinuyo Mita i Fumiko Kiyokawa. Fumiko znała Azami, bo kiedyś pracowała ona w tej samej firmie produkującej sprzęt medyczny, tylko na wyższym stanowisku. Fumiko nadal była tam zatrudniona jako inżynier systemowy, natomiast Azami odeszła i po ślubie w pełni poświęciła się domowi.

Azami zakryła twarz dłońmi.

– Zrozumiałam, jak bardzo zraniłam swoją matkę, kiedy dziwnym zrządzeniem losu znalazłam się w takiej samej sytuacji – wyszeptała, jakby mówiła sama do siebie. Spotkało ją to samo, co jej macochę Yumiko, ponieważ jej mąż miał dziecko z poprzedniego związku.

– Twoja córka też się buntuje? – zapytała łagodnie Kinuyo, która wcześniej w milczeniu słuchała historii Azami, siedząc przy barze. Zawsze wpadała w niedzielę mniej więcej o tej porze na filiżankę ulubionej kawy parzonej przez właściciela kawiarni, Nagarego Tokitę.

Azami pokręciła głową, milcząc.

– Moja córka od początku nazywa mnie „mamą”… – zdołała wydusić, po czym zaniemówiła.

Kinuyo i Fumiko nic nie mówiły, tylko czekały, aż Azami będzie opowiadać dalej.

– Przepraszam – wyszeptała Azami, mając na myśli to, że mimo starań nie udało jej się powstrzymać łez.

Następnie, oddychając nierówno, wyjaśniła, że często zadawała sobie pytanie, dlaczego nie mogła być milsza dla macochy – dlaczego tak mocno się buntowała i ani razu nie nazwała jej „mamą”. Właśnie wtedy, gdy zaczęła rozmyślać o tym, że tego żałuje, nagle po raz pierwszy po dziesięciu latach bez kontaktu zadzwonił do niej ojciec i poinformował ją, że jej matka zmarła.

Znowu załamał jej się głos.

– Zawsze myślałam, że pewnego dnia będę mogła przeprosić…

Przepełniał ją żal. Choć była wtedy młoda, teraz żałowała, że traktowała macochę tak chłodno i nigdy nie nazwała jej „mamą”.

– Jestem okropną córką… – Azami znowu zakryła twarz dłońmi, a jej ramiona zaczęły się trząść.

W cichej kawiarni było słychać tylko jej szloch i tykanie zegara wahadłowego wiszącego na ścianie.

DING-DONG

W reakcji na dźwięk dzwonka Kazu spojrzała w stronę wejścia, ale postanowiła nie wypowiadać zwyczajowych słów powitania „Dzień dobry, witamy”, być może ze względu na płacz Azami. Do kawiarni wszedł Yosuke, wnuk Kinuyo. Styczniowe powietrze musiało być bardzo zimne, bo miał mocno czerwone policzki. Choć był ubrany w puszystą kurtkę puchową, czapkę i szalik, na nogach miał krótkie spodenki, więc jego kolana były zupełnie odsłonięte.

Yosuke kichnął, a potem stał przez jakiś czas w drzwiach wejściowych, pociągając nosem.

Kiedy Kinuyo go zauważyła, spojrzała na trzy zegary wahadłowe. Środkowy pokazywał prawie czwartą po południu.

– Ojej, już czwarta? – zapytała.

Yosuke po nią przyjechał. Przed kawiarnią czekał na nich samochód.

Kinuyo zerknęła na Azami, a potem na Fumiko, pytając wzrokiem: „Poradzi sobie?”.

Fumiko odpowiedziała powolnym mrugnięciem. „Poradzi sobie. Zostanę z nią”.

Kinuyo kiwnęła głową, co miało oznaczać: „Zostawiam tę kwestię tobie”, a potem z pomocą Yosukego zeszła ze stołka przy barze.

– A tak przy okazji, Kazu, moja droga – zawołała Kinuyo, jakby właśnie sobie o czymś przypomniała.

Kazu stała za barem i polerowała srebrne sztućce. W większości lokali pracownicy unikają tej czynności, ale ponieważ w kawiarni było mało klientów, Kazu miała na to wystarczająco dużo czasu. Przerwała pracę i podniosła wzrok.

– Zastanowiłaś się nad tym, o czym wcześniej wspomniałam? – zapytała Kinuyo.

Kazu nie odpowiedziała, a na jej twarzy pojawiła się zmartwiona mina, tak bardzo odbiegająca od jej zwyczajowego stoicyzmu, że zaciekawiona Fumiko wtrąciła:

– O co chodzi?

– Sensei Kinuyo poprosiła mnie, żebym pomogła jej w prowadzeniu zajęć plastycznych.

Kazu określiła Kinuyo mianem „sensei”, ponieważ od dziecka uczyła się malowania na jej zajęciach plastycznych. To Kinuyo zachęciła ją, by poszła na studia związane ze sztuką.

Kazu przeważnie była skryta i zachowywała dystans, ale w interakcjach z Kinuyo przejawiała większą swobodę, jakby łączyła je niezwykła więź. Fumiko, która często bacznie je obserwowała, powiedziała kiedyś Kazu, że jej relacja z Kinuyo przypomina relację między rodzicem a dzieckiem. Kazu odparła tylko: „Dziękuję”, nie zaprzeczając ani nie potwierdzając.

W ostatnich latach Kinuyo miała problemy ze zdrowiem i wielokrotnie trafiała do szpitala w pobliżu kawiarni, a teraz prosiła o pomoc w prowadzeniu zajęć plastycznych.

– Nie staję się młodsza i nigdy nie wiadomo, co nas czeka, więc… Proszę cię, zastanów się nad tym. – Kinuyo skłoniła głowę w stronę Kazu.

Kazu w dalszym ciągu milczała z pochmurną miną.

– Czy to aż taka trudna decyzja?

Tym pytaniem Fumiko ubrała w słowa uczucia Kinuyo z bezpośredniością, na jaką Kinuyo nie mogłaby sobie pozwolić.

– Mam wrażenie, że mnie to przerasta…

Kazu zazwyczaj nie miała problemu z odmawianiem. Jeśli nie mogła czegoś zrobić, mówiła o tym szczerze. Ale ponieważ tym razem prosiła ją Kinuyo, okazywała niechęć w sposób niewerbalny.

Na widok wyraźnej rozterki na twarzy Kazu Fumiko znowu pomyślała: „Nie wiem, co się dawniej wydarzyło, ale ewidentnie Kinuyo jest dla Kazu kimś ważnym”.

– Tak naprawdę nie trzeba tam niczego uczyć. Jak wiesz, uczestnicy po prostu uwielbiają się spotykać, żeby rysować – powiedziała Kinuyo. Nie naciskałaby na Kazu, gdyby nie była naprawdę przekonana, że tylko Kazu jest w stanie utrzymać dotychczasową atmosferę na zajęciach. Kiedy zobaczyła, że Kazu nadal ma zaniepokojony wyraz twarzy, dodała: – Wystarczy, że tam będziesz, moja droga Kazu.

Nie były to puste słowa zachęty. Kinuyo szczerze tak sądziła.

– To ma sens – szybko dodała Fumiko, która nadal przysłuchiwała się tej rozmowie. Nie wiedziała zbyt wiele o zajęciach plastycznych, ale zgadzała się, że sama obecność Kazu zapewniałaby uczniom odpowiednią motywację.

– Prawda? Więc proszę cię, Kazu, gdybyś mogła to dla mnie zrobić. – Kinuyo złączyła dłonie w proszącym geście i ponownie pochyliła głowę.

Kazu milczała przez chwilę z zakłopotaniem, ale w końcu z rezygnacją odpowiedziała:

– Dobrze, zgadzam się.

– Cudownie. – Twarz Kinuyo natychmiast się rozpromieniła.

– Brawo, Kazu! – spontanicznie wykrzyknęła uradowana Fumiko.

Kazu przybrała łagodniejszy wyraz twarzy, widząc, że Kinuyo i Fumiko są zadowolone.

Kinuyo, prowadzona przez Yosukego, przystanęła przed kasą, żeby zapłacić. Wyjęła z portmonetki trzysta osiemdziesiąt jenów i rzuciła monety na bilonownicę.

Kazu zaczęła stukać w klawisze kasy.

– Równa kwota, dziękuję – powiedziała, po czym zebrała monety i włożyła je do szufladki.

– Jak zwykle dziękuję za kawę – powiedziała Kinuyo, a potem wyszła z kawiarni razem z Yosukem.

DING-DONG

Kiedy Kinuyo wyszła, w kawiarni znowu zapanowała cisza. W tle nie leciała żadna muzyka, więc było słychać tylko tykanie zegarów ściennych.

„Rety, jak mam do tego podejść?”

Fumiko zastanawiała się, jak zacząć. Przynajmniej Azami już nie płakała. Opanowała się podczas rozmowy Kinuyo z Kazu.

„Szkoda, że nie wyjaśniłam porządnie zasad, zanim Azami opowiedziała swoją historię”. Fumiko westchnęła cicho.

To Azami zaprosiła Fumiko na kawę. Nadal utrzymywały kontakt, choć Azami po ślubie odeszła z firmy, ale ostatnio nie widziały się od dłuższego czasu.

Jako że Azami wybrała właśnie tę kawiarnię, Fumiko spodziewała się, że chce się cofnąć w czasie. Zastanawiała się, z kim chce się spotkać, i ta kwestia wciąż ją intrygowała.

Ale na tym etapie rozmowy zaczęła się martwić, że Azami nie do końca zrozumiała zasady obowiązujące w kawiarni. Wszystko wskazywało na to, że chce się spotkać ze zmarłą macochą.

„Jeśli faktycznie tak jest, to nie będzie możliwe. Wygląda na to, że kiedy powiem o tym Azami, dozna ogromnego zawodu”.

Fumiko spojrzała na sufit, marząc o tym, by czas się zatrzymał, ale jej życzenie się nie spełniło.

– Kiyo! – Azami zwróciła się do Fumiko przezwiskiem pochodzącym od jej nazwiska, które brzmiało Kiyokawa.

Fumiko zamrugała, jakby została wyrwana z zamyślenia.

– Tak? – zapytała drżącym głosem, przeciągając to słowo, jakby nie do końca dotarło do niej, co powiedziała Azami. Tak naprawdę po prostu potrzebowała dodatkowego czasu, żeby się przygotować. Doskonale wiedziała, jaki temat poruszy Azami, ale wciąż nie miała pojęcia, jak powinna wyjaśnić koleżance sytuację.

Fumiko powoli się odwróciła i zmusiła do uśmiechu.

– Kiyo – zaczęła Azami – to w tej kawiarni cofnęłaś się w czasie, żeby spotkać się z Goro, prawda?

Azami miała na myśli coś, co wydarzyło się cztery lata wcześniej. Fumiko przeniosła się do przeszłości, by zobaczyć się z Goro, który również był znajomym z pracy Azami.

– Ach, hm, tak, faktycznie. To ta kawiarnia, tak.

Ponieważ Fumiko nie miała ochoty rozmawiać na ten temat, wydusiła tylko kilka chaotycznych słów. Martwiła się: „Może Azami zorientowała się, że nie chcę o tym mówić?”. Przeszedł ją dreszcz.

Azami wyczuła niepokój Fumiko.

„Wygląda na to, że jest temu przeciwna. Może jej zdaniem nie ma sensu, bym cofnęła się w czasie i spotkała z mamą”.

Mimo to postanowiła wyrazić swoje myśli.

– Szczerze mówiąc, zastanawiałam się, czy nie przenieść się do przeszłości, żeby spotkać się z moją matką… Co ty na to? – zapytała, powoli podnosząc głowę, by zbadać reakcję Fumiko.

W duchu jednak była pełna wątpliwości.

„Jestem zbyt impulsywna? Dopiero co przypomniałam sobie o tej kawiarni i od razu do niej pobiegłam pod wpływem kaprysu. I co tak w ogóle powiedziałabym mamie, gdybym się z nią spotkała? Poza tym jak można podróżować w czasie? To tak dziwne, że nie sposób w to uwierzyć”.

Właśnie dlatego chciała poznać zdanie Fumiko, która naprawdę przeniosła się w czasie.
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij