Facebook - konwersja
Przeczytaj fragment on-line
Darmowy fragment

  • nowość
  • promocja

Znikająca Księgarnia pod Kwitnącą Wiśnią - ebook

Wydawnictwo:
Format:
EPUB
Data wydania:
11 marca 2026
3078 pkt
punktów Virtualo

Znikająca Księgarnia pod Kwitnącą Wiśnią - ebook

Gdzieś na granicy światów, w cieniu kwitnącej wiśni, istnieje miejsce, które pojawia się tylko dla tych, którzy najbardziej go potrzebują. To tutaj, wśród aromatu świeżo parzonej kawy i szelestu kartek, schronienie znajdują ci, którzy dźwigają ciężar żalu, tęsknoty i dawnych smutków.

Znikająca Księgarnia pod Kwitnącą Wiśnią to nie tylko sklep – to magiczny azyl dla złamanych serc i przystań dla zagubionych dusz.

Tajemnicza właścicielka Sakura i jej mądra, trójkolorowa kotka Kobako posiadają niezwykły dar: potrafią odnaleźć tę jedną, wyjątkową książkę, której historia staje się lekarstwem na ból. W księgarni nie znajdziesz tego, czego szukasz – znajdziesz to, czego najbardziej potrzebujesz.

Opowiedziana na przestrzeni czterech pór roku historia splata losy gości księgarni, z których każdy trzyma w dłoniach książkę łączącą przeszłość z teraźniejszością. Każda opowieść staje się mostem prowadzącym ku akceptacji, a każda przeczytana strona – krokiem w stronę uzdrowienia.

Ta publikacja spełnia wymagania dostępności zgodnie z dyrektywą EAA.

Kategoria: Literatura piękna obca
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-291-2059-3
Rozmiar pliku: 6,3 MB

FRAGMENT KSIĄŻKI

PLAYLISTA

_Cherry Blossoms_ – Claudio Constantini

_Magic Mountain_ – Japanese Breakfast

_Hana_ – Fuji Kaze

ゆめうつつ – Lamp

_Dawn in the Adan_ – Ichiko Aoba

_emulation (mode:totonee)_ – stargaze shelter

信じてほしい – Chippoke Ohashi

_3%_ – Sato

_frozen ship_ – Kana Wakareno

_eau_ – yukata hirasaka

_flower_ – paniyolo, Akio Watanabe

ある喫茶 – mei ehara

_Tricolore_ – mamerico

踊り子 – Vaundy

ふたり基地 – Haku.

_Prism Heart_ – Yogee New Waves

独り言 – Asagaya Romantics

プライド – Lily Chou-Chou

_Nostalgia_ – Joe Hisaishi

_Waterfall_ – RICEWINE

_Cheers_ – Lucid Green

_killer tune kills me_ – KIRINJI, YonYon

_Cherry Blossom_ – Joshua Bassett

_surf._ – wave to earth

_SAKURA_ – IkimonogakariPROLOG

Sklep pozostawał w ukryciu, w miejscu wymykającym się wszelkiej logice.

W powietrzu wisiała gęsta mgła – ani biała, ani szara. O dziwo jednak, przestrzeń wokół sklepu, otoczona starannie przyciętymi żywopłotami, była krystalicznie przejrzysta. Wyglądało to tak, jakby mgła rozstępowała się przed czymś, jakby nie miała innego wyboru, jak tylko trzymać się z dala.

Stary drewniany budynek był przykryty zielonym, spadzistym dachem, na którego szczycie pysznił się brązowy wiatrowskaz w formie kogucika z dumnie wypiętą piersią. Jego rozwarty dziób kierował się ku niebu, ale głos, który miał obwieszczać godziny, nigdy się z niego nie wydobywał.

W ogrodzie przed wejściem do sklepu rosła wiśnia płacząca o długich gałązkach zwieszających się ku ziemi. Wysoka i rozłożysta, bez dwóch zdań liczyła wiele wiosen. Jej konary obsypane kwieciem o niezwykłej barwie wystawały ponad krawędź dachu, sięgając ku wiatrowskazowi i opadając łukiem. Im bliżej końcówek gałęzi, tym kwiaty były ciemniejsze, stopniowo przechodząc od bieli i bladego różu sakury Somei-Yoshino, czyli wiśni jedońskiej, do głębokiego koloru ozdobnej wiśni dzwonkowatej. Dawało to efekt, jakby ktoś pomalował je, używając wszystkich odcieni różu aż do niemal czerwonego.

Od czasu do czasu gałęzie trącał podmuch wiatru i płatki sypały się obficie na ziemię w chmurze zachwycających barw.

Nagle zadźwięczał dzwonek i drzwi sklepu otworzyły się, roztrącając płatki, które nagromadziły się w okolicach wejścia. W drzwiach pojawiła się dziewczyna w bordowym fartuszku i wykrochmalonej białej bluzce. W rękach trzymała tablicę z nazwą sklepu. Napis wykaligrafowany czerwoną i białą kredą głosił 咲良 – Sakura.

Sakura. Czy sklep został nazwany od rosnącej przy nim wiśni? A może chodziło o imię? Możliwe, że tak nazywała się owa dziewczyna, ale z pewnością nie wyglądała na wystarczająco dorosłą, aby być właścicielką lub kierowniczką sklepu.

Kiedy ustawiła tablicę, przeciągnęła się, zniknęła w sklepie, a po chwili pojawiła się ponownie z miotłą i szufelką i zaczęła ostrożnie zamiatać płatki zaścielające ścieżkę między tablicą a żywopłotem. Nagle u jej stóp spadły trzy gałązki pokryte kwiatami.

Dziewczyna spojrzała z zaskoczeniem na drzewo i mruknęła:

– Trzy? Jesteś dziś w hojnym nastroju, co?

Ma się rozumieć, wiśniowe drzewo nie odpowiedziało. Mimo to na twarzy dziewczyny pojawił się wyraz aprobaty, gdy zatknęła miotłę pod pachę, podniosła gałązki i skierowała się z powrotem do sklepu.

W powietrzu unosił się zapach kawy. Dziewczyna ruszyła prosto do kuchni, gdzie za pomocą sekatora szybko przycięła gałązki, a następnie owinęła ich końcówki chusteczką nasączoną wodą i cienkim arkuszem papieru, zabezpieczając je gumką. Następnie włożyła je do trzech osobnych wazoników.

– Gotowe – powiedziała głośno.

Wychodząc z kuchni, rozejrzała się w poszukiwaniu dobrego miejsca na ustawienie kompozycji. Jak można było się spodziewać po wyglądzie zewnętrznym sklepu, większość elementów jego wyposażenia była wykonana z drewna. Charakterystyczny wzór słojów na ścianach i stołach nadawał wnętrzu przytulny klimat, przypominający ten panujący w tradycyjnych kawiarniach. Korzystając z drabinki, dziewczyna ustawiła wazony na szafkach pod ścianami i na filarze. Wiśniowych gałązek było w pomieszczeniu więcej – gdzie by nie spojrzeć, pyszniły się w szklanych naczyniach, zdobiąc przestrzeń obłokami różu. Najwyraźniej dekorowanie sklepu kwieciem wiśni stanowiło istotną część codziennej rutyny młodej kobiety.

Zadowolona z efektów swojej pracy, dziewczyna zeszła z drabinki i zebrała płatki, które spadły na podłogę, a następnie wilgotną szmatką przetarła wszystkie blaty. Wyglądało na to, że przygotowywała się do otwarcia kawiarni. W połowie pracy zrobiła sobie krótką przerwę i wsparłszy rękę na biodrze, potarła czoło nadgarstkiem.

– Wiesz, naprawdę przydałaby mi się teraz dodatkowa para rąk – mruknęła, spoglądając na pobliski stół.

Leżała na nim kotka o trójkolorowym umaszczeniu z łapkami podkulonymi pod siebie – długowłosa, w przeciwieństwie do typowych japońskich kotów. Na dźwięk głosu spojrzała na dziewczynę zaspanym wzrokiem, a potem wstała, wyciągnęła przednie łapy daleko do przodu, unosząc tylną część ciała, i przeciągnęła się, po czym przewróciła się na grzbiet i sięgnęła łapkami przed siebie, jakby chciała zapytać: „Czy moje wystarczą?”.

– Nie o to mi chodziło, Kobako – westchnęła dziewczyna.

Kotka przez chwilę trwała w tej samej pozycji, ale wkrótce wstała i powróciła do pierwotnej. Na zawieszce przyczepionej do brązowej skórzanej obroży zapisano symbole kanji oznaczające pudełko na kadzidło: 香箱 – Kobako.

Oderwawszy spojrzenie od kotki, dziewczyna podeszła do ściany, pod którą stały głośniki i gramofon – nawet one były oprawione w drewno. Na talerzu gramofonu leżała płyta – jej jaskrawoczerwona etykieta pośrodku dysku kontrastowała z czernią winylu.

Dziewczyna przykucnęła i włączyła wzmacniacz, który obudził się do życia z cichym sykiem.

Palcem wskazującym sprawdziła, czy pokrętło gramofonu znajduje się w odpowiedniej pozycji, po czym delikatnie nacisnęła przycisk odtwarzania. Ramię gramofonu uniosło się automatycznie, a płyta zaczęła się obracać. Winyl zatrzeszczał przelotnie, po czym rozległy się odległe, hipnotyczne uderzenia werbla. Niezwykłe bębnienie – rytm oparty na triolach w takcie trzy czwarte – powoli narastało, jakby uderzenia z każdą chwilą dobiegały z coraz bliższej odległości.

Już za moment do pierwszej linii melodycznej dołączył flet, przydając charakterystycznemu rytmowi elegancji i egzotyki. _Boléro_ Ravela. Utwór o prostej strukturze, składający się z dwóch powtarzających się fraz wygrywanych przez różne instrumenty, utrzymujący stały, miarowy rytm werbli, których dźwięk stopniowo narastał ku kulminacji.

Dziewczyna, która z rękami wspartymi na biodrach z zadowoleniem wsłuchiwała się w melodię wygrywaną przez flet, nagle odwróciła się od gramofonu i zaczęła krążyć po sklepie, jakby tańczyła w takt muzyki. Kotka nie wyglądała jednak, jakby muzyka robiła na niej jakiekolwiek wrażenie – nie drgnął jej nawet wibrys.

Z wyjątkiem kuchni, wzdłuż wszystkich ścian stały regały zapełnione książkami, które piętrzyły się również na stołach. Chociaż regały różniły się od siebie wysokością i szerokością, miały ten sam wzór słojów co stoliki i obudowa sprzętu audio. Mimo to wnętrze nie sprawiało wrażenia nudnego – właśnie za sprawą imponującej kolekcji książek.

Dziewczyna w końcu zatrzymała się przed jedną z półek. Powiodła palcem wskazującym wzdłuż grzbietów, trzymając go w pewnej odległości od nich – od prawej do lewej, a następnie od lewej do prawej: _Niekończąca się opowieść_. _W lesie, pod wiśniami w pełnym rozkwicie. Rashōmon_. _Szklana menażeria_. _Mania czy Ania_. _Życie i myśli JW Pana Tristrama Shandy_. _Wściekłość i wrzask_. _Sny dziesięciu nocy_.

Wszystkie stanowiły dzieła literackie, ale to była jedyna rzecz, która je łączyła. Książki miały różne rozmiary i wydawało się, że zgromadzono tu lektury dla osób w każdym wieku – tu i ówdzie można było dostrzec nawet duże albumy.

Nagle usta dziewczyny zaczęły się poruszać.

_Silniej niż_ dęty _instrument południa,_

_Kiedy wlewają się ślady bursztynu,_

_Gorycz gniewu, błękit gniewu._

Wymamrotała te słowa – najwyraźniej wersy wiersza, który zapamiętała – niemal bezwiednie, jakby nie była świadoma, że je recytuje.

Melodia _Boléra_ była teraz wygrywana na puzonie. Na zewnątrz promienie słońca odbijały się od płatków kwiatów wiśni tańczących bezszelestnie w powiewach wiatru.

– Hej, Kobako, którą mam dziś wybrać?

Od czasu do czasu dziewczyna zatrzymywała rękę i odwracała się w stronę swojej towarzyszki, delikatnie dotykając palcem któregoś z grzbietów. Ale kotka, niezainteresowana jej dylematami, pozostawała w kompletnym bezruchu. Trwało to przez dłuższą chwilę, aż wreszcie dziewczyna, najwyraźniej dając za wygraną, przeszła do następnej półki, a potem do kolejnej.

Nagle, gdy jej palec mijał grzbiet jednej z grubszych książek, kotka otworzyła jedno oko i wydała z siebie krótkie miauknięcie.

– Ta?

Dziewczyna odwróciła się i zobaczyła, że jej pupilka uniosła głowę i szeroko otworzyła złote ślepia, jakby chciała powiedzieć: „Tak, to ta”.

Dziewczyna wzięła książkę z półki, uniosła ją na wysokość oczu, a następnie otworzyła z niemal nabożną czcią.

– Ekhem! – odchrząknęła przesadnie.

To był _Mały książę_. Przyjmując nieco afektowany ton, dziewczyna zaczęła czytać, a jej dźwięczny głos rozbrzmiewał w całym sklepie.

– „Nocą będziesz oglądał gwiazdy. Moja jest zbyt mała, żebym mógł ci pokazać, gdzie się znajduje. I tak jest lepiej. Moja gwiazda będzie dla ciebie jedną z wielu. A więc będziesz lubił oglądać wszystkie gwiazdy… Każda będzie twoją przyjaciółką”.

Kontynuowała czytanie, zwrócona w stronę kotki. Za każdym razem, gdy przewracała stronę, ta poruszała wąsikami i powoli mrugała, jakby kiwała głową. Za największym oknem kwiaty wiśni wciąż tańczyły z wdziękiem, podczas gdy w tle kolejne instrumenty powtarzały raz za razem melodię przewodnią _Boléra_.

Ten i kolejne cytaty z _Małego księcia_ Antoine’a de Saint-Exupéry pochodzą z wydania opublikowanego przez wydawnictwo Saga Egmont, tłum. Agata Kozak, Warszawa 2021 (przyp. tłum.).
mniej..

BESTSELLERY

Menu

Zamknij