Wywiad z Nicholasem Sparksem

Tworzy wzruszające historie, pisze o miłości, skupia uwagę milionów czytelników na całym świecie. Podczas swojej wizyty w Polsce Nicholas Sparks udzielił Virtualo wywiadu, w którym opowiedział o swojej najnowszej książce „We dwoje”, o pisarskich nawykach, trudnych początkach i źródłach inspiracji. Zachęcamy do lektury. 😊

Historie, które Pan tworzy, są jak z życia wzięte. Skąd czerpie Pan inspiracje?

Inspiracje można znaleźć wszędzie: inspirująca może być rodzinna historia, coś, co przeczytałem, jakiś temat, który chcę zgłębić, czy to, czego doświadczyłem. Zainspirować może mnie coś, co zobaczyłem, jakaś osoba, którą spotkałem. Ale to tylko jeden pomysł. Zanim zacznę pisać, zbieram takie pomysły i grupuję tak, by powstała z tego całość.

Dziś jest Pan jednym z najbardziej poczytnych autorów na świecie. Miliony fanów czekają na Pana kolejną książkę. Pana pisarskie początki nie były jednak łatwe. Co według Pana jest trudniejsze: napisanie książki, którą ktokolwiek w ogóle zechce wydać, czy napisanie kolejnego bestsellera i utrzymanie zainteresowania czytelników?

To dobre pytanie! Oba te wyzwania różnią się od siebie. Na pewno najtrudniejsze, by być oryginalnym w dzisiejszych czasach. Aczkolwiek myślę, że trudniej napisać kolejny bestseller.

Czy czyta Pan ebooki lub słucha Pan audiobooków? Jeśli tak, to co Pana skłoniło do sięgnięcia po książki w tej formie?

Tak, chętnie czytam ebooki. Mam Kindle’a, ale najczęściej czytam na iPadzie. Ale sięgam również po książki w wersji papierowej. I w zasadzie taką formę preferuję. Ale kiedy podróżuję, wybieram ebooki. W domu – książki papierowe, w trasie – ebooki.

Co Pan sądzi o nowoczesnych formach czytelnictwa? Czy według Pana ebooki i audiobooki to przyszłość? Książka papierowa ma z nimi jakieś szanse?

Nie sądzę, że książki papierowe znikną. Ludzie lubią książki, bo książki są po prostu piękne. Sam mam pokaźną bibliotekę. Myślę, że będzie miejsce dla obu form książek. To zabawne, bo z jednej strony mamy maile, komputery itd., a nigdy dotąd nie otaczała nas taka ilość papieru! Sądzę, że elektroniczne ułatwienia będą funkcjonować równolegle z tradycyjnym papierem. W sumie najlepiej, gdyby wszyscy przestali publikować, a ja byłbym jedynym pisarzem na świecie – to byłaby wspaniała przyszłość! (śmiech)

Czy jako pisarz, którego książki docierają do milionów czytelników na całym świecie, ma Pan jakieś poczucie misji? Co chciałby Pan przekazać swoim czytelnikom za pośrednictwem swoich książek?

To zmieniało się na przestrzeni dwudziestu lat mojej pisarskiej kariery. Wciąż jest we mnie pragnienie, by sprawdzić, czy jestem w stanie napisać świetną książkę. Najlepszą, jaką do tej pory udało mi się stworzyć. Nie miałem jeszcze takiej sytuacji, bym po napisaniu książki czuł się idealnie: wszystko osiągnąłem, stworzyłem dzieło życia, nie muszę już więcej pisać. Zawsze jest jakiś niedosyt. Moja misja to napisanie dobrej historii, stworzenie najlepszych postaci, jakie jestem w stanie wymyślić, napisanie powieści najlepszym stylem, jakim potrafię. Chcę po prostu sprawdzić, czy mogę to zrobić.

O jakim zawodzie marzył Pan w dzieciństwie? Czy przypuszczał Pan, że zostanie Pan pisarzem?

Nie jako dziecko. Wówczas nie przypuszczałem, że zostanę pisarzem. Po raz pierwszy pomyślałem o tym, gdy miałem 12-13 lat. Chciałem wtedy być pilotem samolotów. Potem myślałem, że zostanę prawnikiem. Aż wreszcie zostałem pisarzem. Swoją pierwszą książkę napisałem w wieku 19 lat, drugą – 22 lat. Obie były straszne i nigdy nie zostały wydane (śmiech). Stworzyłem je, by sprawdzić, czy w ogóle jestem w stanie napisać powieść. Kilka lat później napisałem książkę wraz ze słynnym amerykańskim olimpijczykiem. Została wydana, ale sprzedawała się słabo. Przez ten cały czas nawet nie przypuszczałem, że będę mógł żyć z pisania. Kiedy skończyłem 28 lat poczułem, że muszę dogonić marzenie. Napisałem wtedy Pamiętnik. Nie sądziłem, że ta książka w ogóle się sprzeda, ani że będę w stanie stworzyć kiedykolwiek coś jeszcze. Tak więc dopiero koło trzydziestki pomyślałem, że mogę żyć z pisania. Napisałem wówczas kolejną książkę, List w butelce. Wiedziałem, że Pamiętnik się sprzedaje, co dało mi motywację.

Dlaczego zdecydował się Pan na tworzenie powieści obyczajowych? To prywatnie Pana ulubiony gatunek literacki?

Pamiętnik opowiada historię dziadków mojej żony, Cathy. Pomyślałem, że to historia, którą mogę opowiedzieć, bo jestem z nią zaznajomiony. Poza tym wydała mi się poruszająca. Kiedy napisałem powieść Pamiętnik, mój wydawca powiedział, że książka naprawdę się podoba. Napisałem później kolejną książkę i kolejną. I oto jestem, 20 lat później, wciąż piszę powieści obyczajowe. Gdyby nie powstał Pamiętnik, nie mam pojęcia co bym pisał i czy w ogóle bym to dzisiaj robił. Może tworzyłbym kryminały, horrory, thrillery – nie mam pojęcia.

Tworzone przez Pana historie są bardzo filmowe. Czy pisze Pan swoje powieści z myślą o ekranizacji?

Interesujące. Są dwa etapy pisania książki. Pierwszy to tworzenie koncepcji całej historii. I kiedy to wymyślam, staram się mieć na względzie zarówno książkę, jak i film, ponieważ chciałbym, aby obie te rzeczy były oryginalne i po prostu dobre. Często jest tak, że jakiś element historii wypada, bo wiem, że nie będzie dobrze wyglądał w książce lub filmie. Kiedy już zaczynam pisać, myślę tylko o książce. Kiedy kończę, skupiam się na filmie.

We dwoje to historia napisana z punktu widzenia mężczyzny. Czy jest to dla Pana łatwiejsza perspektywa? Czy raczej czuje się Pan lepiej w narracji trzecioosobowej?

Nie ma to dla mnie znaczenia. Mogę pisać w pierwszej osobie, w trzeciej osobie, z męskiej perspektywy, czy z żeńskiej perspektywy. Czasem zmieniam perspektywę wiele razy w jednej książce. Na przykład jeden rozdział jest napisany z punktu widzenia Joego, kolejny – z perspektywy Mary. Powieść We dwoje to opowieść o ojcu i córce, dlatego przyjąłem tutaj taką perspektywę.

Powszechnie przyjęło się sądzić, że dzieciom lepiej jest z matką. Czy tworząc powieść We dwoje chciał Pan oddać głos ojcom, przełamać ten stereotyp i udowodnić, że ojcowie bez trudu potrafią udźwignąć samodzielnie trudy rodzicielstwa?

Nie, po prostu chciałem napisać dobrą historię (śmiech). To wystarczająco duże wyzwanie. Nie mieszałem w to filozofii i problemów społecznych. Chciałem stworzyć coś nowego, świeżego i nic poza tym. Nigdy bym niczego nie napisał, gdybym zanurzał się tak głęboko w problematykę.

Został Pan okrzyknięty mistrzem romantycznych historii. Jak czuje się Pan z tym tytułem?

Ok. Są gorsze rzeczy (śmiech). Nauczyłem się nie przejmować tym, co jest poza moją kontrolą.

Kto jest Pana literackim idolem, pisarzem idealnym, wzorem do naśladowania?

Stephen King. Tworzy postaci, które są szczere i autentyczne. Nawet jeśli są nieszczere wobec innych bohaterów, są w tej postawie szczere dla odbiorcy. Udaje mu się stworzyć wciągające powieści, od których nie można się oderwać. Dobiera styl, który jest idealny do opowiedzenia danej historii. I ja staram się robić to samo.

Czy przed rozpoczęciem pisania książki rozpisuje Pan schemat fabularny i charakteryzuje poszczególne postacie, czy raczej wszystko spontanicznie rozwija się podczas tworzenia?

Żadna z tych opcji. Wszystko jest w mojej głowie. Najpierw pojawia się pierwszy pomysł, np.: opowieść o ojcu i córce. Potem przychodzi kolejny: mają spędzić życie tylko we dwójkę. I kolejny: on ma 32 lata, jest żonaty i ma tylko jedno dziecko. Kiedy mam już w głowie wystarczającą ilość pomysłów, włączając w to zakończenie, mogę zaczynać pisanie. Oczywiście później, podczas tworzenia, przychodzą mi do głowy kolejne pomysły: czasem wiele, czasem niewiele.

Czy ma Pan jakieś pisarskie nawyki? Ulubione miejsce, w którym Pan pisze, długopis i specjalny notatnik, czy może laptop, godziny, w których Pan najchętniej pracuje?

Muszę korzystać z komputera. Nie mógłbym napisać książki długopisem, na papierze, ponieważ w trakcie tworzenia wprowadzam zbyt wiele zmian. Rytm mojego pisania wyznaczają obowiązki domowe. Staram się pisać między 9 a 14, kiedy dzieci są w szkole. W swoim domu mam małe biuro, pokój z biurkiem. Tam zwykle piszę. Choć tak naprawdę nie potrzebuję specjalnych warunków, by tworzyć. Piszę na przykład w samolocie, w pokoju hotelowym itp. Jedyną rzeczą, która jest mi niezbędna do tworzenia, jest komputer.

Czy publikuje Pan na bieżąco wszystko, co Pan napisał, czy ma Pan szufladę pełną manuskryptów?

Nie mam żadnych szkiców. W swoim życiu miałem 20 pomysłów i wszystkie zostały wydane. Teraz pracuję nad 21. i nie ma żadnej gwarancji, że będzie 22. (śmiech).

Wśród Pana zawodowych doświadczeń znalazło się również produkowanie filmów. Jak się pan czuje w roli producenta filmowego? To ciekawsze zajęcie niż pisanie i wydawanie książek? Dlaczego zdecydował się Pan pójść w tym kierunku?

To na pewno inne doświadczenie niż pisanie książek. Przygotowywanie filmu to zajęcie, które wymaga współpracy. Musisz porozumieć się z aktorami, z reżyserem, z innymi producentami, ze studiem. I każdy z nich ma jakieś swoje wizje. Współpraca może być jednak ciekawa. Kiedy piszę książki, jestem tylko ja. To ja jestem królem, z nikim niczego nie konsultuję, sam decyduję, kiedy piszę, kiedy kończę pisać. Tworzę taką historię, jaką chcę. Każde z tych zajęć ma jednak swoje plusy i minusy. Kiedy piszesz książkę i nie wiesz, jak dalej poprowadzić akcję, nie ma nikogo, kogo można o to spytać – czasem to trudne. Kiedy jednak masz jakiś pomysł, łatwo jest go wdrożyć. Piszę książki, bo lubię opowiadać historie. Niestety nie każdy na świecie czyta książki. Filmy są w związku z tym dla mnie sposobem na dotarcie do szerszej publiczności. Dlatego lubię obie formy działalności.

Czy ma Pan jakieś inne zamiłowania oprócz pisania?

Tak, pewnie. Lubię ćwiczyć, czytać. Aktualnie współpracuję z projektantem, tworząc biżuterię. Generalnie kocham sport, jestem trenerem lekkoatletyki. Uwielbiam podróżować, przeżywać przygody, np. skacząc na bungee czy ze spadochronem.

 

 

Nicholas Sparks urodził się 31 grudnia 1965 roku w Omaha w stanie Nebraska. Kiedy miał 8 lat, jego rodzina zamieszkała w Fair Oaks w Kalifornii. Ukończył liceum z wyróżnieniem, otrzymując stypendium naukowe na Uniwersytecie Notre Dame. W 1985 roku przerwał studia, by napisać swoją pierwszą powieść. Nie odniosła ona jednak sukcesu. Sparks wrócił na studia, kończąc w 1988 roku specjalizację rachunkowość. Rok później wziął ślub z Catherine i zamieszkał z nią w kalifornijskim Sacramento. Napisał wówczas swoją drugą powieść, która również nie została wydana. Przez kilka lat imał się różnych zajęć, próbował również swoich sił, zakładając własną firmę. W międzyczasie napisał książkę wraz ze złotym medalistą olimpijskim. Choć została ona wydana, sprzedała się w bardzo małym nakładzie. W 1992 roku przeprowadził się do Karoliny Północnej. W wieku 28 lat napisał Pamiętnik. Prawa do wydania powieści kupiło wydawnictwo Warner Books. Książka stała się bestsellerem i zapoczątkowała pisarską karierę Sparksa. W kolejnych latach ukazywały się powieści List w butelce, Jesienna miłość, Na ratunek, I wciąż ją kocham, Noce w Rodanthe, Dla ciebie wszystko i inne. Dotychczas 11 powieści Nicholasa Sparksa zostało sfilmowanych. Obecnie pisarz mieszka wraz z żoną i pięciorgiem dzieci w Karolinie Północnej.  

Serwis korzysta z plików cookies w celach określonych w Polityce Prywatności i Cookies (aktualizacja dn. 26.10.2016 r.). Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce internetowej. Korzystanie z Serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na używanie cookie.