Facebook - konwersja
"...to właśnie te niedoskonałości sprawiają, że ich się lubi, bo oni są tak bardzo prawdziwi, tak bardzo ludzcy" - wywiad z Agnieszką Jeż
Blog - baner - "...to właśnie te niedoskonałości sprawiają, że ich się lubi, bo oni są tak bardzo prawdziwi, tak bardzo ludzcy" - wywiad z Agnieszką Jeż

Z okazji premiery najnowszej książki Agnieszki Jeż "Wszyscy pragniemy miłości" Justyna Chaber rozmawiała z autorką o potrzebie miłości podczas wojny, niedoskonałościach bohaterów i tym, dlaczego w pisaniu o wojnie zdecydowała się iść pod prąd. Zapraszamy!

Wszyscy pragniemy miłości5 maja ukazała się najnowsza książka Agnieszki Jeż, "Wszyscy pragniemy miłości".

Przypadkowe spotkanie Emila Silversteina i Ireny Sadowińskiej wiosną trzydziestego dziewiątego roku kilka miesięcy później uruchomi lawinę wojennych zdarzeń. Ona jest „Irką od biednych”, wrażliwą na każde nieszczęście, on – Żydem, dla którego jedynym ratunkiem jest kryjówka po aryjskiej stronie. Irena, wbrew rodzinie, ratuje Emila; pcha ją do tego nie tylko chrześcijański ideał agape – zakochuje się w tym mężczyźnie. Ich związek, mimo że sekretny, zmieni życie najbliższych im osób. Zwrotnica losu zostaje nieodwracalnie przestawiona – niektóre wydarzenia zdarzą się szybko, inne – wiele lat później.

Irena chciała czynić dobro, to był motor jej działań. Dlaczego więc powojenne życie jej i ocalonego Emila toczy się w smudze smutku? Dlaczego tak naprawdę rodzina zerwała z nimi kontakt? Co kryło się pod zwrotem „to nie jest temat do rozmów”, często powtarzanym przez Sadowińskich?

 

W czasie wojny pragnienie miłości było jeszcze silniejsze?

Oczywiście, że tak. W sytuacji, gdy ten dzień może być ostatnim, niczego się nie odkłada na jutro. Wyjątkowy czas bierze w nawias wszystko – konwenanse, zwyczaje, ograniczenia. Jest tu i teraz i tu i teraz trzeba kochać i przeżywać – mocniej, intensywniej, być może pierwszy i ostatni raz w życiu.

Zazwyczaj autorzy prezentują miłosne historie wojenne w mocnym przejaskrawieniu. Czemu to ma służyć? Dlaczego zdecydowałaś się iść pod prąd?

Ostatnio jest taki trend w literaturze, żeby wszystko przejaskrawiać – jeśli kryminał, to zalany krwią, jeśli obyczaj, to mdląca słodycz przepleciona wydumanym dramatem. Nie próbuję prześcignąć życia, ono jest wystarczająco emocjonujące. Moi bohaterowie przeżywają, kochają, tracą. Życie ich mocno doświadcza, w taki sposób, jakiego w czasie pokoju nie poznamy. I te ich silne emocje czuć, mimo braku przejaskrawienia albo raczej właśnie dlatego, że przejaskrawienia brak. Sztuczność sprawia, że czytelnik się czuje jak wśród dekoracji, które tylko udają rzeczywistość. Ja podążam za prawdą. W jednej z przedpremierowych recenzji mojej powieści przeczytałam: „Ta książka pozbawi was tchu i sprawi, że będziecie potrzebować długiej chwili na powrót do bezpiecznej rzeczywistości. Jest jak operacja na otwartym sercu”.

Jest to historia wzruszająca i odrobinę nostalgiczna. Taka, w której chciałoby się cofnąć czas. Polubiłaś "niedoskonałości" swoich bohaterów?

Myślę, że to właśnie te niedoskonałości sprawiają, że ich się lubi, bo oni są tak bardzo prawdziwi, tak bardzo ludzcy. Miotają się – między pragnieniem, by być dobrymi dla innych, a pragnieniem, by ochronić siebie i swoje marzenia. Nie zawsze się udaje to pogodzić, czasem trzeba wybrać. Pytanie, czy da się przewidzieć wszystkie skutki swoich wyborów – i tych altruistycznych, i tych egoistycznych?... Życie pokazuje, że nie, i ostatnie słowo należy do losu.

 

Rozmawiała: Justyna Chaber

Kategorie: